fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polacy mają dość lekarzy na telefon

Adobe Stock
Karolina Kowalska
Piotr Skwirowski
Pandemia sprawiła, że pacjenci rezygnują z prywatnych abonamentów w przychodniach. Zyskują ubezpieczenia.

– Przez trzy miesiące nie mogłam umówić USG piersi, które ze względu na mój stan zdrowia muszę robić co cztery–sześć miesięcy. Z kolei konsultację neurologiczną u córki zamieniono na teleporadę, podczas której lekarka kazała mi opisywać wynik EEG i odmówiła wydania skierowania na badania – mówi Karolina Baca-Pogorzelska, matka dwóch córek. Walczy z jedną z sieci prywatnych przychodni o zwrot abonamentu za trzy miesiące pandemii, kiedy nie mogła umówić się na wizyty. Co miesiąc za cztery osoby płaci 364 zł.

Czytaj także: Strach przed Covidem napędził sprzedaż polis

Podobne doświadczenia w czasie pandemii ma wielu klientów. Opowiadają o diagnozowaniu złamań za pomocą teleporady czy odmowie tzw. badania połówkowego w ciąży. Nic dziwnego, że – jak dowiedziała się „Rzeczpospolita" – liczba abonentów sieci przychodni spada, a zdaniem analityków odpływ osiągnie apogeum pod koniec roku.

– Pacjenci prywatnych placówek, które na czas pandemii zawiesiły działalność, zwrócili się do placówek publicznych, szybko doświadczając, że jakość nie różni się niczym i nie muszą ponosić dodatkowych kosztów – mówi gen. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego.

Sierpniowy raport CBOS pokazuje, że posiadacze abonamentów korzystają z usług NFZ tak samo często jak ci, którzy ich nie mają. – W kryzysie ludzie postanowili przestać przepłacać – mówi Jerzy Przystajko, farmaceuta i ekspert ochrony zdrowia.

Sieci przychodni się bronią. – W pierwszym okresie epidemii zapewniliśmy ciągłość leczenia przy zachowaniu bezpieczeństwa epidemiologicznego – mówi Anna Wasilewska, dyrektor ds. marketingu w Enel-Medzie. Nawet 70 proc. usług realizowaych było w formie teleporad. – Wraz z redukcją obostrzeń wróciliśmy do usług stacjonarnych w szerokim zakresie. Teraz teleporady to ok. 30 proc. Pacjenci decydują, w jakiej formie chcą skorzystać z konsultacji – dodaje.

Paradoks w tym, że rośnie liczba ubezpieczeń zdrowotnych. Według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) w I poł. 2020 r. przeznaczyliśmy na nie prawie 0,5 mld zł. Ma je ponad 3 mln Polaków, 13,1 proc. więcej niż w 2019 r. – Zainteresowanie tymi polisami wzrosło zwłaszcza na początku lockdownu – komentuje Dorota M. Fal, doradca zarządu PIU. Przewagą ubezpieczeń ma być dostęp do większej liczby placówek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA