fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Firmy zasługują na lepszą drugą szansę

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Pozasądowa ścieżka restrukturyzacji może pomóc tym, którzy z epidemii wyjdą z długami, ale z dobrymi perspektywami – proponuje Rada Przedsiębiorczości.

Rząd przygotował już pakiet rozwiązań, które mają ograniczyć skalę niepotrzebnych bankructw w efekcie koronakryzysu. Proponuje w nich wprowadzenie instytucji przyspieszonego uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego.

Projekt, nad którymi obecnie pracuje parlament, zakłada, że przedsiębiorcy nie będą potrzebowali sądowej zgody na rozpoczęcie uproszczonej procedury restrukturyzacyjnej, wystarczy w tym celu ogłoszenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Procedura będzie też wdrażana nie przed sądem, ale w porozumieniu z doradcą restrukturyzacyjnym. Da ochronę przed wierzycielami na cztery miesiące, a zarząd uwolni od odpowiedzialności za długi spółki.

Ochrona miejsc pracy

Biznes dobrze ocenia te propozycje, ale zdaniem Rady Przedsiębiorczości obok proponowanego rozwiązania warto wprowadzić jeszcze drugą przyśpieszoną ścieżkę. Rada zaproponowała, by wprowadzić specjalne pozasądowe postępowanie restrukturyzacyjne, które miałoby być prowadzone na wniosek firmy przez bank, który jest też wierzycielem przedsiębiorstwa.

– Dlaczego bank-wierzyciel? Z jednej strony banki posiadają wystarczające zasoby, by ocenić realność programu naprawczego, tzn. czy pomysły przedstawione przez firmę na przywrócenie rentowności mają szansę powodzenia – wyjaśnia Stefan Kawalec, autor ekspertyzy, prezes Capital Strategy. – Jednocześnie bank-wierzyciel jest najbardziej zainteresowany, by firma stanęła na nogi, by mógł odzyskać jak najwięcej pieniędzy. Bank będzie mógł wszcząć postępowanie, pod warunkiem, że uwierzy w realność planu ratowania firmy i zadeklaruje wsparcie kredytowe w trakcie procesu restrukturyzacji – mówi nam Kawalec.

Takie pozasądowe postępowanie zapewniłoby firmie czasową ochronę przed wierzycielami, redukcję długu w koniecznych przypadkach, bieżące finansowanie i ewentualną pomoc publiczną. Ciekawe, że podobne rozwiązania obowiązywały w 1993 r., a które pozwoliły ochronić przed niepotrzebną likwidacją tysiące miejsc pracy.

– Dziś mamy do czynienia z podobną sytuacją, gdy olbrzymia liczba firma może stracić zdolność do regulowania swoich zobowiązań. Wśród firm obciążonych nadmiernymi długami będą też takie mające dobre produkty, rynek, zdolne do rentownej działalności i zatrudniające tysiące pracowników. Trzeba im pomóc, w ten sposób wspiera się całą gospodarkę, bo takie firmy są ważną częścią gospodarki – podkreśla Kawalec.

Dodaje, że propozycje pozasądowego postępowania restrukturyzacyjnego są skierowane przede wszystkim do dużych firm i przez to mogą być dla tego sektora bardziej efektywne od propozycji przedstawionych przez rząd.

Są i wątpliwości

Trudno dziś oszacować, ile przedsiębiorstw przez epidemię stanie na skraju wypłacalności i będzie musiało przejść restrukturyzację, by przetrwać. Ale zapewne nie będzie ich mało, wiele firm przez tygodnie kwarantanny miało ograniczone przychody, tych strat nie da się nadrobić, a zaciągnięte pożyczki trzeba zacząć spłacać.

– Ogólnie ideę częściowego odformalizowania postępowania restrukturyzacyjnego należy oceniać pozytywnie – komentuje rządowe propozycje Dominik Maliszewski, prawnik w Euler Hermes. – Tym bardziej że może to odciążyć sądy, które będą się teraz borykać z zaległościami. Ale są też pewne wątpliwości. Choćby takie, że potencjalne „masowe" korzystanie z prostej i kuszącej ścieżki do czasowego „uwolnienia się" od wierzycieli może skutkować powstaniem łańcucha zatorów płatniczych, przyczyniając się do upadłości większej liczby przedsiębiorstw. Należy zatem dobrze rozważyć wszystkie potencjalne skutki proponowanej nowelizacji – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA