fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Zielona lista Brytyjczyków. Wielkie rozczarowanie

Bloomberg
Od 17 maja Brytyjczycy będą mogli polecieć do 12 krajów i po powrocie nie grozi im kwarantanna. Jak ta decyzja została odebrana na rynku? — Nie chce mi się nawet o tym mówić — powiedział głęboko rozczarowany Willie Walsh, dyrektor generalny IATA, były prezes British Airways i International Airlines Group.

Te 12 krajów, to Izrael, Portugalia, Gibraltar, Singapur, Australia, Nowa Zelandia, Brunei, Islandia, Falklandy, Wyspy Owcze, Święta Helena, Wyspy Sandwich oraz Tristan de Cunha. Brytyjskie władze zapowiedziały, że ta lista będzie weryfikowana co trzy tygodnie. Natomiast wiadomo, że Australia i Nowa Zelandia nie przyjmują turystów. A rozczarowanie jest największe w Grecji, Francji, Włoszech oraz Hiszpanii, gdzie brytyjscy turyści są bardzo oczekiwani. Te kraje, razem z większością na świecie, w tym Polską znalazły się na „żółtej" liście. Czyli po powrocie kwarantanna jest obowiązkowa.

Branża turystyczna w Wielkiej Brytanii przyjęła informację władz z wielkim rozczarowaniem i określono ją jako „niepotrzebnie ostrożną". Andrew Flintham, prezes TUI w tym kraju nie ukrywa, że liczył na znacznie więcej. Airlines UK, organizacja zrzeszająca brytyjskich przewoźników uznała ją za „niewykorzystaną okazję" i jedynie symboliczne otwarcie podróży. Prezes EasyJeta, Johan Lundgren poszedł dalej w krytyce mówiąc, że decyzja rządu nijak się ma do zapowiedzi otwarcia gospodarki. Tylko prezes British Airways, Sean Doyle ma nadzieję, że jeszcze przed nadejściem lata kraj otworzy się o wiele szerzej.

W tej sytuacji przewoźnikom nie pozostało nic więcej, jak zwiększyć liczbę rejsów do tych krajów, które przyjmują Brytyjczyków bez ograniczeń, a po powrocie nie będą mieli kłopotu z kosztowną kwarantanną. Razem z ogłoszeniem listy w górę poszły ceny przelotów. Dwa tygodnie temu (jak wynika z OAG) lot BA z Londynu do Algarve kosztował 276 funtów. Teraz podróż z wylotem 17 maja, to wydatek 530 funtów. W przypadku Ryanaira za bilet ze Stansted do Lizbony trzeba zapłacić 262 funty, dwa tygodnie temu 128 funtów.Zdaniem analityków z branży lotniczej bilety na przeloty będą drożeć, bo zadziała prawo podaży i popytu. I to nie tylko w Wlk Brytanii, ale i w Europie i na świecie. Ten wzrost może być krótkotrwały, ale generalnie lato nie będzie tanie.

Tylko TUI zapewnia, że u nich są stabilne ceny i nie zmieniły się od ubiegłego lata. — Nie podnosimy cen, bo mamy wiele pakietów do sprzedania. I wszyscy w naszej branży jesteśmy w tej sytuacji, mówił Andrew Flitham z TUI.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA