fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Chorzy na hazard

materiały
Większość historii tych osób jest podobna. Jest jakieś imię, czasem wiek, rzadziej miejscowość, ale też się zdarza.

Potem zazwyczaj następuje opowieść, na przykład taka - Czuję się jak śmieć. W bukmacherkę bawiłem się odkąd skończyłem 15 lat. Oczywiście traktowałem to tylko i wyłącznie jako zabawę i miłe spędzenie czasu. Czasami wygrywałem, czasami przegrywałem. Przy większych wygranych rzędu 300 zł pojawiła się w głowie myśl, że jest to łatwy pieniądz, który można mieć bez wysiłku.

Ta historia pojawiła się na forum dla anonimowych hazardzistów w styczniu. Do dziś wyświetlono ją prawie 4,5 tys. razy. Podobnych opowieści są setki.

Zmowa milczenia

Najczęściej osoby uzależnione nie chcą opowiadać swojej historii. Ale paradoks polega na tym, że aby wyzdrowieć trzeba opowiadać o sobie, trzeba się przyznać do nałogu. Wyraźnie można to przeczytać na stronie Anonimowych Hazardzistów: Naszym najważniejszym celem jest zaprzestanie uprawiania hazardu oraz pomoc innym nałogowym hazardzistom w zrobieniu tego samego.

Nadrzędnym środkiem potrzebnym do życia w trzeźwości jest uważność na innych. Chorzy łączą się we wspólnoty, aby móc wspierać się wzajemnie. Jednostka walcząca jedynie z własną chorobą ma małe szanse na wyzdrowienie. Dlatego tak ważne jest wyzbycie się egoizmu – cechy, która bardzo często towarzyszy uzależnieniom.

Hazardzista, który spowiada się dziennikarzowi ze swojego życia – czynów nierzadko niegodnych – skupia się na sobie. System wspólnotowy zakłada, że my myślimy o innych, a oni myślą o nas.

Według badań agencji IQS aż 57 proc. Polaków korzysta z gier losowych na pieniądze. Szacuje się, że od 0,5 do 5 proc. z nich są to osoby grające nałogowo. Z danych wynika, że ludzi u których zdiagnozowano tzw. hazard patologiczny wciąż przybywa. W 2008r. problem ten dotyczył 969 osób. Rok później już ponad dwukrotnie więcej. W 2013r. NFZ doliczył się 3141 „patologicznych hazardzistów”.

 

Schematyzm

Zdaniem ekspertów żadne oficjalne dane nie pokazują prawdziwej skali problemu.  Wiele osób, które mają problem z hazardem,  nigdy nie zgłasza się po pomoc instytucjonalną. Dzieje się tak dlatego, że na początku nie zauważają problemu. Chorzy tłumaczą, że grają tylko rekreacyjnie, że to dla rozrywki. Takie twierdzenia bywają prawdziwe, ale tylko na początku, zanim przejdą w uzależnienie.

Osoby uzależnione od hazardu to przede wszystkim mężczyźni, w przedziale wiekowym 21-35 lat, zamieszkujący duże miasta, posiadający wykształcenie średnie, najczęściej będący w związku formalnym, który preferuje grę na automatach. Są to osoby czynne zawodowo.

Profil polskich hazardzistów trochę odbiega od charakterystyki patologicznych graczy w innych krajach, gdzie są to osoby głównie bezrobotne, bez wykształcenia, w wieku od 18 do 34 lat.

Wróćmy na chwilę do historii przywołanej z forum. - Grałem za dziesięć, dwadzieścia złotych, dwa, trzy razy w tygodniu. Tak było do czasu aż skończyłem lat osiemnaście i „mogłem” grać u bukmacherów internetowych. (W praktyce wielu klientów tychże bukmacherów nie ma ukończonych 18 lat; wiek jest tam praktycznie nieweryfikowalny – przyp. red.) W roku 2013 poszedłem na studia, uczyłem się i prowadziłem normalne życie towarzyskie.  Imprezowałem, życie toczyło się w sielankowym tempie, jednakże zawsze było granie. Wśród moich bliskich znajomych jest wielu „bukmacherów”, którzy traktują to jako hobby. Byli i są oni ze mną do dziś. Prawdziwe kłopoty zaczęły się pod koniec 2014 roku, kiedy to śledząc wyniki w Internecie postanowiłem „dla żartów” wziąć chwilówkę i sobie pograć.

Dalsza część historii jest  wspólna dla wszystkich uzależnionych od hazardu: kolejne pożyczki, utrata pracy, załamanie nerwowe, emigracja itd. W wielu historiach pojawiają się również kradzieże, utrata rodziny, wyroki, i inne nałogi. Zdaniem dr. Thomasa Nilssona, członka Europejskiego Stowarzyszenia Badań nad Hazardem EASG, hazard łatwo może pociągnąć za sobą inne uzależnienia, np. od alkoholu, czy narkotyków. Nałóg hazardowy może również przekształcić się w któryś z nich i odwrotnie.

Odpowiedzialny hazard?

Niestety nie znamy odpowiedzi na pytanie dlaczego ludzie grają – tłumaczy dr Nilsson. – Pytaliśmy ich, ale odpowiedzi nie były jednoznaczne. Zapewne powodów jest wiele: dla zabawy,  żeby uciec od kłopotów, bo to ich podnieca, bo grają przyjaciele, rodzina. Jednak to, co jest motorem napędowym hazardu i niezbywalnym elementem wszystkich wcześniej wymienionych powodów, to możliwość wygranej. Gdyby nie ona – nikt by pewnie nie grał.

Z tego wynika, że jedyną skuteczną metodą, aby ludzie się nie uzależniali od hazardu jest odebranie im możliwości wygranej, co automatycznie zakończyłoby żywot wszystkich gier losowych.

To się oczywiście nie stanie. Firmy bukmacherskie istnieją i zapewne będą istnieć, trzeba więc wymyślić coś, aby zminimalizować ryzyko pojawienia się nałogu.

Europejska Federacja Hazardu i Rozrywki opublikowała w 2007 roku dokument mówiący o odpowiedzialności firm hazardowych wobec klientów. Pismo zyskało posłuch u największych operatorów, którzy zaczęli się zastanawiać co można zrobić, by uczynić grę bezpieczniejszą dla klientów.

Przykład z Polski: Fundacja Inspiratornia prowadzi szkolenia dla firm bukmacherskich – Totolotka, Fortuny, Millenium – na których uczy pracowników, m.in. tego jak rozpoznać uzależnionego  a także osobę, która do nałogu konsekwentnie zmierza. Jak to zrobić? Obserwacja i analiza – częstotliwość grania, stawki, reakcje na przegrane i wygrane. Pracownicy szkoleni są również po to, aby móc edukować grających, a w razie potrzeby podpowiedzieć, gdzie należy szukać pomocy.

Ponadto wprowadzenie limitów i blokad – operator może samodzielnie nakładać je na grającego, który budzi wątpliwości.

E-podziemie

Jednak nie każdy grający będzie tolerował takie ograniczenia. Nie oznacza to też, że przestanie grać. Biznes hazardowy – jak prawie każdy – ma swoje podziemie. I mimo tego, że Europa jest absolutnym liderem jeżeli chodzi o bezpieczeństwo gry, to podziemie działa tu całkiem sprawnie. Nierzadko można tam więcej wygrać, nie trzeba się martwić żadnymi opłatami, można grać na kredyt, dać coś w zastaw – pełna wolność.

Podziemie zazwyczaj kojarzy się jednoznacznie: obskurne lokale ukryte w piwnicach budynków, w dzielnicach do, których żaden porządny człowiek nie miałby interesu chodzić. Jest to jednak obraz już nieaktualny. Dziś nielegalnego hazardu nie należy szukać pod ziemią, a w Internecie.

Znaleźć je nietrudno. Nierzadko same się reklamują. Rozpocząć jeszcze łatwiej, bo często wystarczy sam numer karty kredytowej. Nielegalni bukmacherzy nie wymagają potwierdzania danych dowodem osobistym, co sprawia, że grać mogą także nieletni.

I choć nie wszystkie zakłady bukmacherskie online są nielegalne, to szacuje się, że te opanowały już całkiem sporą część wirtualnego rynku. Często nieświadomi ich bezprawia gracze, nie wiedzą nawet, że za korzystanie z ich usług grozi im nawet do 3 lat pozbawienia wolności.

Te legalne natomiast pozostają pod kontrolą Służby celnej, a zezwolenie na prowadzenie gier dostają od Ministra Finansów.

Uzależnienie, i co dalej?

Użytkownik o nicku bezpośrednio powiązanym ze znanym angielskim klubem piłkarskim, tak podsumowuje swoją hazardową historię: Podjąłem leczenie w ośrodku uzależnień w Charcicach na okres sześciu tygodni. Dziś wiem, że była to najlepsza decyzja w moim życiu. Jestem dumnym, szczęśliwym hazardzistą. Gdyby nie to, nie wiem gdzie bym teraz był. Może trzy metry pod ziemią? Może ktoś by mnie zatłukł za długi? Tego nie wiem, ale dowiedziałem się, że jestem chory na śmiertelną chorobę, i jestem świadomy, że terapia i mitingi będą mi towarzyszyć do końca życia.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA