fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polski biznes nauczył się radzić sobie z lockdownem

Warszawa
Bloomberg
Pomimo wprowadzonych w marcu obostrzeń i ponownego zamknięcie części branż nastroje przedsiębiorstw są teraz zdecydowanie lepsze niż wiosną 2020 r.

– Obecny lockdown był często przyrównywany do ubiegłorocznego. Nasze badania pokazują jednak, że firmy w Polsce są teraz w zupełnie innych nastrojach niż 12 miesięcy temu – podkreśla Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora w Polskim Instytucie Ekonomicznym, komentując wyniki najnowszego badania koniunktury, które PIE wraz z Bankiem Gospodarstwa Krajowego przeprowadził na przełomie marca i kwietnia br.

Czytaj także: Pół roku lockdownu gastronomii: długi i gigantyczne straty

„Rzeczpospolita" jako pierwsza opisuje wyniki tego sondażu, porównywalne do tych z wiosny 2020 r., gdy PIE i BGK sprawdzały reakcję biznesu na pierwsze uderzenie pandemii.

Więcej optymizmu

Jak przypomina Andrzej Kubisiak, wówczas panowała panika, która przekładała się na plany zwolnień deklarowane przez jedną trzecią firm i cięcia płac zapowiadane przez ponad połowę pracodawców. Dzisiaj, po roku trwania pandemii, widać, że większość przedsiębiorstw dobrze dostosowała się do trudnych i zmiennych warunków.

Elastycznością i umiejętnością adaptacji polski biznes wyróżnia się nawet na tle świata – jak dowodzi opisane w piątkowej „Rzeczpospolitej" lutowe badanie Banku Światowego, OCED i Facebooka, które zrealizowano w 27 krajach. Według niego, w czasie pandemii polscy przedsiębiorcy rzadziej niż ogół badanych likwidowali swoje biznesy i rzadziej zwalniali pracowników. Teraz też – jak wynika z badania PIE i BGK – rzadko deklarują takie plany. W wiosennych ocenach płynności finansowej, liczby nowych zamówień czy w planach dotyczących zmian zatrudnienia i wynagrodzeń widać wyraźną przewagę optymistów nad pesymistami.

Ekspert PIE zwraca uwagę, że już od kilku miesięcy w polskich firmach przeważają plany tworzenia nowych miejsc pracy nad ich redukowaniem. W najnowszych badaniach 14 proc. firm deklarowało w planach na najbliższy kwartał wzrost zatrudnienia, podczas gdy o zmniejszeniu liczby pracowników mówiło 6 proc. przedsiębiorstw.

Przed rokiem, podczas pierwszego lockdownu, odsetek firm zapowiadających cięcia zatrudnienia był pięciokrotnie większy; sięgał 30 proc. Podobnie jest z planami dotyczącymi wynagrodzeń, które wiosną 2020 r. zamierzało obniżać aż 56 proc. firm. Teraz obniżki planuje tylko 4 proc. badanych, a dwa razy więcej szykuje w kolejnym kwartale podwyżki. Największą poprawę koniunktury widać w średnich firmach; prawie co trzecia deklaruje wzrost sprzedaży, a co piąta zamierza zwiększać zatrudnienie.

Nadzieje na ożywienie

Co prawda Miesięczny Indeks Koniunktury (MIK), który w kwietniu wyniósł 97,1 pkt, nadal jest negatywny, ale – jak zaznacza Piotr Dmitrowski z BGK – wprowadzone w marcu restrykcje epidemiczne nie przeszkodziły we wzroście MIK do najwyższego poziomu w tym roku. Poprawa jest sektorowo powszechna, z wyjątkiem grupy najsilniej dotkniętych pandemią firm usługowych. Według eksperta BGK solidne poziomy wskaźników opisujących zmiany zatrudnienia i płac wskazują, że poprawa koniunktury ma trwały charakter. Tym samym wyniki kwietniowego badania wpisują się w prawdopodobny scenariusz postępującego ożywienia gospodarczego.

Liczy też na to PIE. – W naszych prognozach makroekonomicznych zakładamy, że polska gospodarka przyspieszy w drugiej połowie roku. Zmniejszenie konsekwencji pandemii przełoży się na pełniejsze otwarcie gospodarki. Wówczas głównymi beneficjentami odłożonego popytu może stać się sektor usługowy i handlowy – twierdzi Andrzej Kubisiak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA