fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Pandemia nie odstrasza biznesmenów z zagranicy

Warszawa
Bloomberg
Pomimo utrudnień związanych z koronawirusem w ubiegłym roku o 11 proc. zwiększyła się liczba obcokrajowców z zarejestrowaną w Polsce działalnością gospodarczą.

W lutym tego roku prawie czterech na pięciu imigrantów zarobkowych z Ukrainy miało w planach albo przymierzało się już do założenia własnego biznesu w Polsce – wynika z badań agencji zatrudnienia Gremi Personal, które „Rzeczpospolita" opisuje jako pierwsza (zbieżność nazwy agencji z wydawcą „Rzeczpospolitej" jest przypadkowa).

Czytaj także: Zagraniczni inwestorzy nie wystraszyli się wirusa

To oznacza, że od zeszłego roku grupa Ukraińców chcących uruchomić w Polsce własny biznes zwiększyła się o jedną trzecią. Ten trend widać zresztą w rejestrach ZUS: liczba obywateli Ukrainy prowadzących w Polsce działalność gospodarczą wzrosła w ciągu ostatniego roku o ponad jedną piątą, do 5,9 tys.

Europejskie podejście

Według danych Centrum Analitycznego Gremi Personal Polska przyciąga ukraińskich biznesmenów z kilku powodów: poprzez bliskość geograficzną, podobny język, stabilną gospodarkę, a przede wszystkim – przejrzyste warunki do rozpoczęcia i prowadzenia działalności gospodarczej dla obcokrajowców. Ważnym powodem są również przejrzyste przepisy podatkowe i rządowe regulacje.

– Polacy mają podobną mentalność do naszej, ale europejskie podejście do prowadzenia biznesu – podkreśla Evgenij Kirichenko, założyciel Gremi Personal.

Dmitryj Wołkow z Kijowa, który od sierpnia prowadzi w Warszawie barbershop Pan Morgan, docenia w Polsce przede wszystkim dużo bardziej stabilną niż na Ukrainie sytuację polityczno-gospodarczą i przyjazne dla firm podatki. Jak dodaje, jego działający od pół roku warszawski barbershop ma już lepsze wyniki niż ten, który od pięciu lat prowadzi w Kijowie.

Jak oceniają eksperci Centrum Analitycznego Gremi Personal, ukraiński biznes w Polsce staje się coraz bardziej cywilizowany i uporządkowany. Mirka Siergiej, rzecznik agencji, dodaje, że Ukrainki, które wcześniej zajmowały się sprzątaniem domów i biur, teraz same otwierają firmy sprzątające. Z kolei budowlańcy zza wschodniej granicy zakładają u nas firmy remontowo-budowlane, zawierające oficjalne umowy i wystawiające faktury.

Pandemia wywołała też nowy trend w imigracji zarobkowej z Ukrainy – w zeszłym roku dołączyli do niej właściciele upadłych małych i średnich firm, którzy aktywnie poszukują pracy w Polsce, a z czasem, gdy poznają język, zaadaptują się – zakładają u nas własne biznesy.

Start z wirusem

Jak wynika z badań agencji zatrudnienia EWL, jesienią 2019 r., gdy ponad 27 proc. pracujących w Polsce Ukraińców rozważało otwarcie w naszym kraju własnego biznesu, najczęściej planowali działalność w usługach albo w handlu, choć byli też chętni do uruchomienia działalności w branży kulturalno-rozrywkowej, budowlanej, w logistyce czy w hotelarstwie i gastronomii. Koronawirus pokrzyżował część z tych planów, ale nie zmniejszył zainteresowania rozwojem biznesów.

– Obserwujemy, że obcokrajowcy mieszkający w Polsce, podobnie jak Polacy, wyciągnęli lekcję z pandemii koronawirusa i związanego z nią zamykania gospodarki. Dlatego częściej sprawdzają możliwości otwarcia własnej działalności w branżach odpornych na ewentualne lockdowny, czyli w handlu spożywczym, w logistyce, branży remontowo-budowlanej czy w drobnych usługach – mówi Rafał Mroz, dyrektor operacyjny EWL.

Nie brakuje jednak przedsiębiorców, którzy stawiają na biznes w mocno dotkniętej skutkami lockdownów gastronomii. Oleh Yarovyi z Ukrainy, który wraz z żoną od ponad pięciu lat prowadzi w Polsce sieć kawiarni Dobro & Dobro przyznaje, że w czasie pandemii firma przyspieszyła rozwój. W zeszłym roku sieć powiększyła się dwukrotnie, do 12 kawiarni, głównie dzięki franczyzobiorcom, wśród których przeważają startujący w biznesie Ukraińcy.

W czasie pandemii ukraiński przedsiębiorca szybko dostosował ofertę swoich kawiarni do nowych potrzeb, wprowadzając zestawy śniadaniowe i obiadowe z dostawą do domu, uruchamiając też nową sieć Sushi Cafe. – Sytuacja jest trudna, przychody kawiarni spadły o 30–40 proc., ale za to łatwiej można teraz znaleźć atrakcyjne lokalizacje – twierdzi Oleh Yarovyi, który w ciągu najbliższego roku–półtora chce powiększyć sieć Dobro & Dobro do stu placówek z pomocą inwestora z zewnątrz. Rozwój sieci uniemożliwił firmie skorzystanie z rządowej tarczy, ale jej właściciel nie narzeka. – Zawsze radziliśmy sobie sami. Najważniejsze, by nikt nie przeszkadzał – dodaje.

Polski port Białorusina

Pandemia nie zniechęciła też do startu w biznesie Anny Makiewicz z Białorusi, która jesienią zeszłego roku, po trzech latach nauki i pracy w Polsce, otworzyła w Warszawie białoruską restaurację Not1984. Początkująca restauratorka, która ma ambicje stworzyć centrum integracji białoruskich imigrantów w stolicy, chwali przyjazne podejście polskich urzędów i nastawienie społeczeństwa.

Jak wynika ze statystyk ZUS, Białorusini byli w 2020 r. już drugą co do wielkości grupą cudzoziemców rejestrujących w Polsce działalność gospodarczą. W ciągu zeszłego roku ich liczba wzrosła o jedną piątą, do ponad 2 tysięcy, w czym pomógł uruchomiony latem rządowy program Poland Business Harbour, który białoruskim specjalistom z branży IT, jak również firmom, w tym startupom z branży ICT, ułatwia rozpoczęcie działalności w Polsce.

Wśród zagranicznych inwestorów nadal rządzą kraje Zachodu

Niemcy, Holandia i Cypr – to z tych krajów pochodzą najczęściej właściciele działających w Polsce spółek z większościowym udziałem kapitału zagranicznego. Według przygotowanej dla „Rzeczpospolitej" analizy Bisnode, a Dun & Bradstreet Company, która objęła prawie 40 tys. firm z Polski, w przypadku 17,2 proc. z nich większościowym właścicielem jest podmiot z Niemiec. Ponad 13 proc. spółek ma głównego właściciela z Holandii, a prawie co dziesiąta z Cypru.

Jak zaznacza Tomasz Starzyk, rzecznik Bisnode, a Dun & Bradstreet Company, w Polsce właściwie nie jest obecny kapitał z Europy Środkowo-Wschodniej. Spośród przedsiębiorców z naszego regionu najczęściej w Polsce inwestują Czesi (3,4 proc. firm z zagranicznym właścicielem).

Jednego procenta nie przekracza w tej grupie udział spółek z większościową kontrolą przedsiębiorców z Rosji, Ukrainy, Białorusi czy krajów nadbałtyckich. Większość firm z zagranicznym udziałem została założona w ostatnich 20 latach, po roku 2000.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA