fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tarcze na kryzys były pomocne, ale pandemia trwa

Adobe Stock
Rząd przypomina o ogromnych sumach, które wydał na wsparcie firm dotkniętych pandemią. Wielu przedsiębiorców narzeka na niewielką skalę pomocy bądź jej brak.

Przedstawiciele rządu podają różne kwoty wsparcia dla firm w ramach rozmaitych instrumentów. Najczęściej mowa jest o ponad 160 mld zł.

Pierwszą formą pomocy, z jaką rząd wyszedł wiosną 2020 r. w stronę przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku ostrego lockdownu i zakazu prowadzenia działalności w wielu branżach, była tarcza antykryzysowa.

Firmy, które odnotowały znaczące spadki przychodów w związku z Covid-19 mogły liczyć m.in. na wypłatę postojowego dla swoich pracowników. Do tego dochodziło zwolnienie z opłacania składek na ZUS za marzec, kwiecień i maj 2020 r. oraz pożyczki.

W związku z drugim, jesiennym lockdownem, rząd uruchomił kolejną pulę wsparcia w tamach tarczy antykryzysowej. Tarczę wielokrotnie modyfikowano i uzupełniano. Na dziś tarcza antykryzysowa ma już numer 8.0. Rząd wylicza, że na zwolnienie ze składek na ubezpieczenie społeczne oraz świadczenie postojowe poszło ponad 28,6 mld zł. Drugie tyle pochłonęło wsparcie m.in. na ochronę miejsc pracy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, umarzalna pożyczka dla mikroprzedsiębiorców, pomoc dla organizacji pozarządowych i samozatrudnionych.

Wiosną, po tym jak rząd wprowadził pierwszy lockdown, pojawiła się też tarcza finansowa 1.0. Zbieranie wniosków i wypłatę wsparcia powierzono Polskiemu Funduszowi Rozwoju. O wsparcie z tarczy finansowej mogły się ubiegać firmy, które w związku z pandemią odnotowały wyraźne spadki przychodów. W maju, czerwcu i lipcu zeszłego roku z tarczy skorzystało łącznie 345,5 tys. firm. Na ich konta w ramach subwencji trafiło przeszło 60,5 mld zł.

O ile tarcza finansowa 1.0 była przez przedsiębiorców raczej chwalona, a niektórzy ekonomiści mówili wręcz o rozsypywaniu przez rząd pieniędzy z helikoptera, to z tarczą finansową 2.0 jest zupełnie inaczej. Miała pomóc firmom pokonać skutki jesiennego lockdownu. Biznes i ekonomiści przekonują jednak, że tarcza była dziurawa. To dlatego że rząd zaadresował ją jedynie do mikro-, małych i średnich firm z 54 branż, które w jego ocenie zostały najmocniej poturbowane.

Bez pomocy zostało mnóstwo firm, które nie spełniły wymogów formalnych, a także działają w branżach pozbawionych prawa do wsparcia, choć ich przychody w związku z Covid-19 też mocno spadły. W ramach tarczy finansowej 2.0 pomoc trafiła do ponad 46 tys. firm, a łączna kwota wypłaconych im subwencji przekroczyła 6,8 mld zł.

W ramach tarcz finansowych PFR wypłaca też pomoc dla dużych firm. Na preferencyjne pożyczki, wsparcie płynnościowe i finansowanie inwestycyjne było tu 25 mld zł. Ponad 60 mld zł na wsparcie firm przeznaczył też Bank Gospodarstwa Krajowego.

Dziś na sile przybiera trzecia fala pandemii. Rząd ogłosił lockdown w województwach warmińsko-mazurskim i pomorskim, ale w kolejce czekają już następne, bo liczba zakażeń szybko rośnie. Przedsiębiorcy, którym zakazano prowadzenia działalności, i samorządy apelują do rządu o dodatkowe wsparcie.

– Liczymy, że pandemia zacznie się wycofywać i w maju, gdy końca dobiegną szczepienia osób z grup największego ryzyka, możliwe będzie luzowanie obostrzeń i powrót gospodarki do normalnego działania. Jeśli tak się nie stanie i rząd zdecyduje, że konieczne jest dalsze wsparcie dla firm, będziemy je wypłacać – zapewnił na początku marca Paweł Borys, prezes PFR.

Na razie jednak żadne działania za tym nie poszły.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA