fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Raman Pratasiewicz na konferencji w Mińsku: Nie rozpowszechniajcie plotek

AFP
Aresztowany opozycyjny białoruski dziennikarz wystąpił na konferencji prasowej w Mińsku, zorganizowanej przez MSZ Białorusi.

- Mamo, tato, nie martwcie się, u mnie jest wszystko dobrze, naprawdę – oświadczył podczas konferencji prasowej w Mińsku Raman Pratasiewicz, opozycyjny dziennikarz, który został aresztowany 23 maja, po tym jak lecący z Aten do Wilna samolot pasażerski Ryanair został sprowadzony na lotnisko w Mińsku.

Podczas transmitowanej na żywo konferencji prasowej w Mińsku zaprzeczył wszystkim dotychczasowym doniesieniom, że był torturowany. Oświadczył, że niedawnego wywiadu w rządowej stacji ONT udzielił „dobrowolnie”. Tłumaczył, że ślady na rękach, na które zwracały uwagę media, są śladami od plastikowych opasek, którymi ściśnięto mu ręce podczas zatrzymania.

- Współpracuje ze śledczymi, pomagam mojemu krajowi – mówił i zapewniał, że nie czuje się „zdrajcą”. Przekonywał rodziców (obecnie znajdują się w Polsce), że mogą wrócić na Białoruś i że nic im nie grozi. – Nie rozpowszechniajcie plotek – zwracał się do kolegów po fachu. Opozycyjnych dziennikarzy, z którymi współpracował w Wilnie i w Warszawie, nazywa „byłymi kolegami”.


 

W konferencji prasowej udział biorą przedstawiciele białoruskich sił zbrojnych, lotnictwa, straży granicznej i MSZ. Poruszono temat uwolnienia trzech działaczek mniejszości polskiej i przekonywano, że opuściły Białoruś dobrowolnie. M.in. demonstrowano nagrania rozmów polskiego konsula z uwolnionymi niedawno Polkami.

Po raz koleiny (mówił to już podczas wyemitowanej rozmowy w stacji ONT) Pratasiewicz poruszył temat Pawła Łatuszki, lidera Narodowego Zarządu Antykryzysowego, który mieści się w Warszawie. To były dyplomata i minister kultury, który w sierpniu poparł powyborcze protesty. Protasiewicz mówił, że Łatuszka „wynajmuje w Warszawie mieszkanie za 3 tys. euro”. – Władze Polski postawiły mu ultimatum. Wytłumaczę, z czym to jest związane. Polska konkuruje z Litwą w kwestii białoruskiej. Na Litwie mieści się sztab Swiatłany Ciachanouskiej, a Warszawa ma Łatuszkę. Do września miał się uaktywnić, zorganizować własne akcje. Pamiętamy, jak próbował zorganizować akcję 9 maja, a teraz na granicy. Sukcesów brak – mówił Pratasiewicz.

- Raman Pratasiewicz znajduje się w obozie jenieckim. A tam robić z nim mogą wszystko. To, co mówi, nie wzbudza zaufania. Pamiętajmy, że przywieźli go na tę konferencję z aresztu KGB – mówi „Rzeczpospolitej” Paweł Łatuszka.

Więcej

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA