Wśród urzędników, którzy zostali objęci sankcjami, znajdują się doradca ds. bezpieczeństwa narodowego i szef sztabu Aleksandra Łukaszenki.
- Wierzymy, że jest to czas na podjęcie kroków. Trzeba ponieść konsekwencje nadużywania praw człowieka oraz fałszowania wyborów - przekazał Dominic Raab.
Na Białorusi trwają protesty od czasu ogłoszenia wyniku wyborów prezydenckich. Poinformowano oficjalnie, że głosowanie wygrał Aleksander Łukaszenko, ale zdaniem opozycji i doszło do fałszerstwa.
Łukaszenko zaprzecza tym oskarżeniom, a wszyscy ważni przedstawiciele opozycji siedzą teraz w więzieniu lub uciekli z kraju.
Raab powiedział w zeszłym tygodniu w parlamencie, że Wielka Brytania przygotowuje wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi i Kanadą sankcje wobec Mińska.
Unia Europejska, którą Wielka Brytania opuściła w styczniu, ogłosiła również plany nałożenia sankcji na białoruskich urzędników.
- Spodziewamy się, że inni pójdą w nasze ślady - ocenił Raab. - Nie może dochodzić do sytuacji, gdy tacy jak Aleksander Łukaszenko i Władimir Putin uważają, że łamanie praw człowieka i sfałszowanie wyborów może po prostu przejść bez pociągnięcia do odpowiedzialności - dodał.