Bezpieczeństwo

Wypadek na drodze: o czym trzeba pamiętać

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Konieczne są oświadczenie o przebiegu zdarzenia i zdjęcia uszkodzeń auta.

Polisy komunikacyjne, w szczególności OC, wykupują każdego roku miliony kierowców. I choć tysiące mają wypadki, wielu wciąż potrzebuje w takich sytuacjach wsparcia fachowca.

Sam uczestnik wypadku musi szybko podejmować wiele czynności, których zaniedbanie może zwiększać jego odpowiedzialność.

Najważniejsi są ludzie

Po pierwsze, ważne obowiązki nakłada na kierowców i uczestników ruchu kodeks drogowy. W art. 44 stanowi, że kierujący pojazdem uczestniczącym w wypadku mają się zatrzymać, nie powodując zagrożenia dla ruchu. Niezwłocznie powinni też pojazd usunąć z miejsca wypadku, aby nie tworzył zagrożenia (by szkody nie zwiększyć), a jeżeli są ranni lub ofiara śmiertelna – mają udzielić niezbędnej pomocy (życie i zdrowie są najważniejsze), wezwać karetkę i policję. Nie mogą też podejmować czynności, które utrudniłyby ustalenie przebiegu wypadku, przez co należy rozumieć zwykle także nieprzesuwanie auta do czasu przyjazdu policji.

Zaniedbania nie tylko grożą odpowiedzialnością karną, ale mogą się przekładać na rozmiar szkody i odpowiedzialność  majątkową, w szczególności poprzez zakwalifikowanie jako przyczynienie się do szkody.

Niezbędne czynności

Są też przypadki mniej groźne i najczęstsze, gdy sprawca przyznaje się do winy, a szkoda nie jest duża (choć to bywa mylące). Niewielkie wgniecenia plastikowego zderzaka mogą bowiem oznaczać poważne zniszczenia zaczepów i części metalowych. 100–200 zł, które nam oferuje sprawca, by szybko załatwić sprawę ugodowo, okazuje się często zaledwie małym ułamkiem wydatku na naprawę. Jeśli już pieniądze przyjmujemy, należałoby zaznaczyć na piśmie, że to zaliczka na poczet szkody. Jeśli mamy do czynienia z uczciwym kierowcą, zgodzi się na to (gdy poszkodowanemu uda się zmieścić w tej sumie czy zbliżonej, będzie to oznaczało koniec sprawy).

Pamiętajmy, że ufamy sobie względnie, wszystko zapisujemy.

Przy poważniejszej szkodzie, zwłaszcza gdy auto nie może czy nie powinno jeździć, pojawia się kwestia odholowania do warsztatu i skorzystania z lawety. Poszkodowany ma do tego prawo na koszt zakładu ubezpieczeń sprawcy, ale czasem ubezpieczyciele kwestionują wysokość rachunków za tę usługę (muszą wykazać, iż odbiega ona od przeciętnych stawek za te usługi na rynku). Poszkodowany nie musi wiedzieć, jakie są średnie stawki. Najlepiej więc, by zadzwonił do swojego ubezpieczyciela albo ubezpieczyciela sprawcy. Zresztą wiele firm ubezpieczeniowych oferuje taką usługę choćby w wariancie miniassistance, który gwarantuje podstawienie lawety.

Transport to jedno. Co innego zaś likwidacja szkody czy jej naprawa i rozliczenie. Jak życie pokazuje, rozwój rynku ubezpieczeniowego nie zmniejsza stresu z tym związanego, tym bardziej że powstały nowe pola do sporów – jak szkoda całkowita, zaniżanie wartości czy kosztu remontu. I o to powinniśmy zadbać od pierwszych chwil po wypadku – czy to sami, czy korzystając z pomocy kogoś bliskiego, kto na miejscu może nas wesprzeć.

Zawsze trzeba spisać oświadczenie o przebiegu wypadku (najlepiej jego wzór mieć w schowku samochodu). Trzeba w nim zamieścić dane uczestników wypadku: sprawcy i poszkodowanych (imiona, nazwiska, numery PESEL, numer prawa jazdy), jak też dane pojazdów oraz polis ich dotyczących. Niezbędny jest też szkic sytuacyjny. Niezależnie od niego dobrze od razu zrobić zdjęcia pokazujące położenia samochodów i uszkodzeń.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.domagalski@rp.pl

Najpierw policja, potem szpital

W sytuacji wątpliwej, kiedy sprawca kręci, minimalizuje swoją winę, nie mówiąc już, że jest agresywny, oraz wtedy, kiedy nie można wykluczyć urazów na ciele u uczestników wypadku, bo mogą dać o sobie znać później, lepiej, nawet na wyrost, wezwać policję. Policja z całą pewnością zagwarantuje porządek w miejscu wypadku i stwierdzi winę sprawcy, jeśli jest ona dość oczywista. Co się tyczy ewentualnych uszczerbków na zdrowiu, to lepiej na wszelki wypadek udać się do szpitala na dyżur, gdzie poszkodowany zostanie zdiagnozowany, co w razie ujawnienia się później szkód powypadkowych na zdrowiu będzie istotnym dowodem. Przy likwidacji szkód powypadkowych trzeba rozważać także gorsze warianty, łącznie z tym, że spór może trafić do sądu.

Ważne przy likwidacji szkód

Większość poszkodowanych w wypadku jest ewidentnie słabiej przygotowana do likwidacji szkody niż firma ubezpieczeniowa, ale już sama świadomość zagrożeń może być pomocna. Oto główne ich formy:

- Szkoda całkowita:

To najważniejszy ostatnio rodzaj nadużyć, który, owszem, może mieć zastosowanie, kiedy naprawa jest nieopłacalna, gdyż przekracza szkodę. Częsta praktyka towarzystw ubezpieczonych polega jednak na zaniżaniu wartości auta sprzed wypadku i/lub zawyżaniu kosztów naprawy, liczonej na podstawie np. wyłącznie nowych części i robocizny w cenach jak z autoryzowanych salonów. Nadużywanie tej formy likwidacji szkody jest skutkiem tego, że jest ona znacznie tańsza dla firm ubezpieczeniowych, a poszkodowanemu nie pozwala odzyskać sprawne auto. Należy jednak pamiętać, że poszkodowanemu z OC przysługuje naprawa auta do 100 proc. jego wartości przed wypadkiem.

- Utrata wartości handlowej

Wielu poszkodowanych nie wie, a firmy ubezpieczeniowe często nie informują, o możliwości uzyskania dopłaty do odszkodowania z OC za utratę wartości handlowej samochodu. Prawo to potwierdził Sąd Najwyższy, jasno stwierdzając, o czym zresztą każdy wie, że naprawiony samochód nie uzyskuje takiej wartości handlowej jak przed wypadkiem.

- Brak rzeczoznawcy

Taką utratę wartości, ale też wymuszanie rozliczenia w formie szkody całkowitej, może dość szybko wychwycić i wykazać rzeczoznawca. Cena takiej usługi wynosi 200–500 zł, ale dowiemy się na pewno, czego możemy żądać od zakładu ubezpieczeń, i czy ewentualnie wkraczać na drogę sądową, która jest znacznie droższa.

- Zastępcze auto

Wraz z rozwojem biznesu i pracy w biznesie rośnie też znaczenie zastępczych aut. Niestety, firmy ubezpieczeniowe zainteresowane są przyznawaniem ich tylko na tzw. technologiczny czas naprawy, tak jakby warsztat miał wszystkie części na miejscu i nie musiał ich sprowadzać, co oczywiście też zabiera czas. Sporna bywa też cena wynajmu auta, ale tu nie można żądać od poszkodowanego, żeby szukał na rynku najtańszego – byle tylko nie przesadził, i mając leciwego kompakta, nie wynajął dość młodej limuzyny.

- Marna polisa

Poważniejsze towarzystwa oferują  zastępcze auta albo wskazują powiązane z nimi firmy, i zwykle są one stosunkowo niedrogie. Tu pojawia się szersze pytanie: do którego z ubezpieczycieli zwrócić się o likwidację szkody. Czy do ubezpieczyciela sprawcy, który normalnie odpowiada za szkodę, czy do firmy, w której sami jesteśmy ubezpieczeni. Poważniejsze towarzystwa też tu są pomocne, gdyż oferują tzw. bezpośrednią likwidację szkód, która polega na tym, że poszkodowany może załatwić wszystko u swego ubezpieczyciela. Polisa w takiej firmie pewnie więcej kosztuje, ale w razie wypadku będzie jak znalazł.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL