Reklama

Koronawirus, niepożądany bohater Berlinale

„My Salinger Year” otworzy 70. Berlinale. Nowy film pokaże Agnieszka Holland.
„Szarlatan”, nowy film Agnieszki Holland, sekcja Berlinale Specials

„Szarlatan”, nowy film Agnieszki Holland, sekcja Berlinale Specials

Foto: Mat. Pras.

Korespondencja z Berlina

Już na starcie zaplanowanym w czwartek festiwalowi w Berlinie towarzyszą kłopoty. Jest niepożądany bohater międzynarodowej imprezy: koronawirus. Z jego powodu odwołano wielkie targi w Barcelonie. Nie przestraszył Berlińczyków, ale odbił się na imprezie.

Swój udział w towarzyszących festiwalowi targach odwołało prawie 100 uczestników z Chin, wycofują się również dziennikarze i filmowcy. Część z nich nie dostała wiz i odpowiednich dokumentów podróżnych, choć na przykład reżyser Jia Zhang-ke przyjazd potwierdził.

Na stronie festiwalu pojawił się specjalny komunikat. Na terenie centrum festiwalowego będą rozmieszczone punkty sanitarne, gdzie będzie można myć i dezynfekować ręce. Uruchomione zostaną kanały przekazywania wiadomości na wypadek zachorowania. Festiwal pozostaje też w kontakcie z Instytutem Wirusologii i z Instytutem Roberta Kocha. Groźnie brzmi komunikat, że w szpitalu Charite jest do dyspozycji specjalny oddział, na którym można izolować chorych podejrzanych o zakażenie koronawirusem.

Podejrzany patron

Dyrekcja festiwalu wycofała też nagrodę im. Alfreda Bauera przyznawaną przez lata za innowacyjność, której laureatami byli między innymi Andrzej Wajda i Agnieszka Holland. Powód? Z ujawnionych ostatnio materiałów wynika, że Bauer współpracował z nazistowskimi propagandystami.

Reklama
Reklama

Miejmy jednak nadzieję, że w Berlinie wygra kino. Zaczyna się bowiem nowa odsłona festiwalu. Jego nowe szefostwo tworzą Mariette Rissenbeek, która ma zajmować się głównie logistyką, oraz włoski krytyk filmowy Claudio Chatrian, odpowiadający za program.

– Mam nadzieję, że wybierając filmy, zawsze będę myślał o widzach, którzy mają je oglądać – mówił nowy dyrektor wkrótce po nominacji.

Była to niecodzienna deklaracja w jego ustach, bo na festiwalu w Locarno, który przedtem programował, przeważało kino artystyczne, często trudne w odbiorze. Na co więc postawi w Berlinie? Odpowiedź jest tym bardziej istotna, że tegoroczna edycja jest jubileuszowa, bo siedemdziesiąta. Po raz pierwszy festiwal odbył się w 1951 roku. Jego założycielem i dyrektorem aż do roku 1976 był dr Alfred Bauer. Potem nastali kolejni: krytyk filmowy Wolf Donner, Moritz de Hadeln, a od 2001 r. Dieter Kosslick. Pełnił tę funkcję aż do ubiegłego roku.

Przez cały ten czas Berlinale zawsze uchodziło za festiwal wyczulony na przemiany społeczne i polityczne. Chatrian przejął go w niełatwym momencie, bo festiwal pozostaje w tyle za Cannes i coraz bardziej interesującą Wenecją. Zmiany są konieczne. Nowy dyrektor będzie musiał stawić czoła zarzutom, jakie stawiano Dieterowi Kosslickowi: że zbyt mało uwagi poświęca kinu niemieckiemu, zwłaszcza młodemu, i że nie dość efektywnie stara się o amerykańskie gwiazdy, które mogą wnieść na Potsdamer Platz sporo blasku.

Z programu wynika, że amerykańskie gwiazdy w zimowym Berlinie nadal się specjalnie tłoczyć nie będą. W czwartek wieczorem na czerwonym dywanie ma się pojawić bohaterka „My Salinger Year” Sigourney Weaver. Inne gwiazdy, które przyjadą – wśród nich Cate Blanchett – będą promować raczej seriale, a nie filmy.

Czeski film Holland

Berlinale było w ostatnich latach otwarte na polskich twórców. To tutaj pokazywała swoje filmy „Pokot” i „Obywatel Jones” Agnieszka Holland. Tu w konkursie miały światową premierę „Zjednoczone stany miłości” Tomasza Wasilewskiego, a po raz pierwszy spotkały się z międzynarodową publicznością filmy Małgorzaty Szumowskiej „Body/Ciało” i „Twarz”. Wszyscy ci twórcy wyjeżdżali potem z Berlina z nagrodami. Ale w tym roku o Złotego Niedźwiedzia nie walczy żaden nasz film.

Reklama
Reklama

W prestiżowej sekcji Berlinale Specials znalazł się za to nowy film Agnieszki Holland, koprodukcyjny „Szarlatan” o czeskim uzdrowicielu, który leczył ludzi ziołami od czasów I wojny światowej aż do końca lat 60., gdy socjalistyczne władze oskarżyły go o spowodowanie śmierci dwóch wysokich funkcjonariuszy. A w nowej sekcji „Spotkania” poświęconej kinu artystycznemu pokazana zostanie animacja Mariusza Wilczyńskiego „Zabij to i wyjedź z tego miasta”.

Nadzieja na zmianę

Natomiast nie mogą narzekać twórcy z Niemiec. W konkursie głównym znalazł się stały bywalec festiwalu Petzold ze swoim dramatem „Undine”, ale też niemiecki reżyser afgańskiego pochodzenia Burhan Qurbani z „Berlin Alexander Platz” – historią uciekiniera z Afryki Zachodniej, który w Berlinie próbuje zbudować sobie nowe życie.

O Złotego Niedźwiedzia walczyć będą też nowe filmy Sally Potter („The Roads Not Taken”), Kelly Reinchardt („First Cow”), Abla Ferrary, Philippe’a Garrela („The Salt of Tears”), Tsai Ming-lianga („Days”). Poza nimi będą obrazy kilku twórców, którzy dotąd na wielkie festiwale nie trafiali. Może oni zaskoczą swoimi propozycjami i odświeżą formułę konkursu.

Oglądaj konferencje prasowe w czasie tegorocznego Berlinale. Relacje na żywo można obejrzeć tutaj:

Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Kultura
Sześcioro Polaków zaśpiewa w szukającej oszczędności Metropolitan
Kultura
Największy mecenas kultury i sportu
Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama