fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Andrzej Gajcy o kolejnym sporze o Trybunał Konstytucyjny

Andrzej Gajcy
archiwum prywatne
Na horyzoncie rysuje się kolejny spór o Trybunał, ale tym razem partia Jarosława Kaczyńskiego może wiele przegrać.

Trybunał Konstytucyjny w czwartek wyda orzeczenie w sprawie przyjętej w lipcu przez Sejm kolejnej tzw. naprawczej noweli autorstwa PiS. Trudno spodziewać się, że wyrok ten zakończy toczący się od miesięcy spór o Trybunał. Tym bardziej że może stać się on poważnym kłopotem dla partii rządzącej i to na długie lata. Prawo i Sprawiedliwość, mając tego świadomość, już publicznie odgraża się sędziom, zapowiadając m.in. ukrócenie ich przywilejów, czego TK zakwestionować nie będzie już w stanie.

Sporne ślubowanie

To, że sędziowie Trybunału uznają za niekonstytucyjne większość zapisów lipcowej ustawy, zanim jeszcze wejdzie ona w życie, jest raczej przesądzone. Jednak najpoważniejsze konsekwencje, które mogą dotknąć obóz władzy, dotyczą kwestii ślubowania, które według obecnych przepisów muszą składać nowo wybrani sędziowie przed prezydentem. To na ich podstawie głowa państwa faktycznie może blokować objęcie urzędu przez nowo wybranych sędziów, tak jak to miało miejsce z sędziami wybranymi z naruszeniem prawa przez większość PO–PSL jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu. W skardze podnoszono, że takie działania głowy państwa są niekonstytucyjne, bowiem wyboru sędziów TK dokonuje Sejm, a rola prezydenta sprowadzona być powinna jedynie do roli przyjmującego ślubowanie, a nie decydenta. Z tą wykładnią nie zgadza się Andrzej Duda wspierany przez obóz rządzący. Jednak o konstytucyjności tych zapisów będzie decydowała większość w Trybunale, która stoi raczej po przeciwnej stronie barykady co obecnie rządzący. A zgodność w tej sprawie Trybunału i opozycji może być dla PiS katastrofalna.

PiS bez wpływu na TK?

Po pierwsze, taki wyrok mógłby otworzyć drogę prezesowi TK Andrzejowi Rzeplińskiemu do dopuszczenia do orzekania trzech sędziów wybranych w październiku ubiegłego roku i to z pominięciem prezydenta. Gdyby tak się stało, oznaczać to będzie, że Trybunał – i to mimo nieopublikowania wyroku przez rząd – będzie pracował w pełnym 15-osobowym składzie, w którym tylko trzech sędziów będzie miał obecny obóz władzy. Po drugie, nowi sędziowie, którzy zostali wybrani już w tej kadencji głosami PiS, a wciąż czekają na objęcie urzędu, mimo iż prezydent przyjął od nich ślubowanie, nie zaczną orzekać ze wzgledu na pełny skłąd sędziowski.

I po trzecie, taki układ sił w Trybunale sprawi, że wraz z niemal pewnym zakwestionowaniem przepisów lipcowej ustawy dotyczących wyboru nowego prezesa TK, PiS straci jakikolwiek wpływ na wskazanie następcy Rzeplińskiego, który w grudniu kończy kadencję w fotelu prezesa Trybunału. W myśl obecnie obowiązujących przepisów bowiem Zgromadzenie Ogólne sędziów TK wybierze spośród siebie trzy kandydatury, które następnie przedstawi prezydentowi. A PiS, mając tylko trzech sędziów, raczej nie będzie w stanie przeforsować swojego kandydata. W rezultacie Prawo i Sprawiedliwość może utracić zdolność wpływania na Trybunał i to na lata.

Przywileje sędziów

Zdając sobie z tego sprawę, w piątek politycy PiS ogłosili, że pracują nad zmianami w przepisach, które mają doprowadzić do ograniczenia – co trzeba obiektywnie przyznać – dość obfitych przywilejów sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Między innymi mogą oni zostać pozbawieni uposażenia po przejściu w stan spoczynku lub może ono zostać znacząco ograniczone. Obecnie w przypadku przejścia lub przeniesienia w stan spoczynku sędziemu Trybunału przysługuje jednorazowa odprawa w wysokości sześciomiesięcznego wynagrodzenia, które ostatnio pobierał. A wysokość uposażenia sędziego w stanie spoczynku to kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Sędziowie TK mieliby ponadto zostać pozbawieni możliwości dodatkowej pracy poza Trybunałem, m.in. na uczelniach wyższych oraz środków na asystentów.

Utrata takich przywilejów byłaby bez wątpienia dość wysoką ceną dla sędziów TK, którzy już w czwartek będą musieli zdecydować, czy pójdą na otwartą wojnę z obozem władzy. Na orzeczenie Trybunału czeka z niecierpliwością także Komisja Wenecka, która we wrześniu ma przyjechać do Polski, by przyjrzeć się nowej ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Jej ewentualna negatywna ocena może być pretekstem dla Komisji Europejskiej, by uruchomić kolejne kroki przeciwko polskiemu rządowi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA