fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Dąbrowska: Wybory muszą być krystalicznie czyste

Adobe Stock
Szanse dwóch najważniejszych kandydatów pomału się wyrównują. Tym większa pokusa stosowania kreatywnej księgowości wyborczej.

Od obu stron politycznego sporu można spodziewać się podważania rezultatu wyborów prezydenckich. Spór doszedł już do tego etapu, w którym nie tylko nie ufają sobie nawzajem politycy, ale i nikt nie traktuje poważnie instytucji sądowych – nawet PiS, które je w obecnym kształcie stworzyło. Wyraźnie też przesunęła się granica tego, co po staropolsku można by nazwać warcholstwem, czyli stawianiem własnego interesu partyjnego nad dobro obywateli. A to oznacza, że ta strona, która przegra, najprawdopodobniej zrobi wszystko, by rezultat głosowania zanegować. Piszę o dwóch stronach, bo zgodnie z ostatnimi sondażami na dziś wejście do drugiej tury przedstawicieli PiS i KO wydaje się przesądzone.

To oczywiście daje fatalne świadectwo naszej polityce, ale niewiele można w tej sprawie zrobić. Dlatego kluczowe są rozwiązania, które finalnie znajdą się w kodeksie wyborczym. Im będą bardziej szczelne i eliminujące możliwość nadużyć i fałszerstw, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że protesty wyborcze będą przyczyną dalszej destabilizacji w Polsce.

W poniedziałek Senat będzie obradował najpierw w komisjach, a potem – jak słychać nieoficjalnie – już na sali plenarnej, nad poprawkami, od których opozycja prawdopodobnie może uzależnić swoje głosowanie w Sejmie i wzięcie współodpowiedzialności za wybory 28 czerwca. Jeśli senackie poprawki zostaną przez sejmową większość Zjednoczonej Prawicy odrzucone, PiS będzie te wybory przeprowadzało samo, na swój wyłączny rachunek. Przyjęcie poprawek utrudniłoby natomiast podważanie wyborów ze strony opozycji, zakładając oczywiście, że to kwestie proceduralne miałyby być tego powodem.

Chodzi o dwa aspekty głosowania: możliwość zarządzenia wyborów całkowicie korespondencyjnych ze względu na pandemię w regionach wskazanych przez ministra zdrowia i dopuszczenie, by pakiety wyborcze listonosze mogli zostawiać w skrzynkach pocztowych bez pokwitowania i sprawdzenia dowodu.

W pierwszej sprawie poprawkę złożył senator Marek Borowski – zakłada ona, że minister zdrowia nadal będzie miał kompetencje do wskazywania regionów zagrożonych ze względu na epidemię, ale konsekwencją tego wskazania byłoby zaopatrzenie tych miejsc w środki bezpieczeństwa, a nie nakaz wyłącznych wyborów korespondencyjnych. Ze strony senatorów opozycji można usłyszeć nieoficjalnie, że możliwe jest przecież wskazanie przez Łukasza Szumowskiego np. Warszawy czy Poznania jako miast zagrożonych wciąż koronawirusem, a wiadomo, że w trybie korespondencyjnym frekwencja może drastycznie spaść. Wiadomo też, że w dużych miastach wygrywa opozycja.

Druga poprawka, złożona przez senatora Bogdana Klicha, dotyczy sposobu przekazywania pakietów wyborczych. Musiałoby się to odbywać w trybie listu poleconego za potwierdzeniem odbioru, tak, by pakiety nie trafiały w niepowołane ręce – np. członka rodziny czy innej osoby, mającej dostęp do skrzynki pocztowej.

Kreatywna księgowość wyborcza często obraca się przeciw tym, którzy ją stosują. Czy pamiętają o tym na Nowogrodzkiej?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA