fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej

Prywatna służba zdrowia skręca ku telemedycynie

123RF
Cyfrowa rewolucja dotyka wszystkich branż. Jej beneficjentem będą też prywatne placówki medyczne, które w Polsce systematycznie rosną w siłę.

Rynek prywatnej opieki medycznej w Polsce będzie rozwijał się w tempie około 7 proc. rocznie i w 2021 r. przekroczy wartość 58 mld zł – szacuje firma PMR. Nasz rynek rośnie najszybciej w Europie Środkowo-Wschodniej. Jego motorem napędowym staje się telemedycyna, która na całym świecie zyskuje coraz więcej zwolenników.

– Jak pokazały inne branże (bankowość, ubezpieczenia), polskie społeczeństwo jest gotowe na innowacje i nowe technologie, także w przypadku usług telemedycznych – ocenia Szymon Piątkowski, ekspert z PwC. Z badań tej firmy wynika, że liczba telekonsultacji podwoiła się tylko w okresie ostatnich 12 miesięcy.

Sieci rozwijają skrzydła

Nowoczesne usługi pozwalają świadczeniodawcom na obniżenie kosztów, ułatwiają kontakt pacjentów z personelem medycznym i zwiększają dostępność usług. – Wiele osobistych wizyt może być zastąpionych poradą zdalną, jak np. interpretacja wyniku, instruktaż, planowanie działań czy kontrola przyjmowania leków – wymienia Anna Rulkiewicz, prezes grupy Lux Med. Jej zdaniem telekonsultacje powinny zacząć być szeroko stosowane również w ramach świadczeń refundowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Uważa się, że cyfryzacja i internet mają potencjał zrewolucjonizowania medycyny, czyli zmiany systemu, który od wieków jest postrzegany jako skomplikowany, niezrozumiały i drogi, na rozwiązanie proste, intuicyjne i samoobsługowe – mówi z kolei Piotr Soszyński, członek zarządu Medicover. Zwraca uwagę, że rozwój nowych usług w Polsce umożliwiają wprowadzone niedawno korzystne zmiany w krajowych przepisach.

Wzrost zapadalności na choroby cywilizacyjne, starzejące się społeczeństwo i coraz mniej wydolny system ochrony zdrowia to największe wyzwania medycyny XXI wieku – wymieniają przedstawiciele firmy Silvermedia, która stworzyła platformę telemedyczną Medivio. Oferuje porady kardiologów, neurologów, diabetologów i psychiatrów, podkreślając, że to właśnie lekarze tych specjalizacji opiekują się największą grupą pacjentów cierpiących na choroby przewlekłe. – Telemedycyna jest przyszłością i odpowiedzią na wiele bolączek systemu ochrony zdrowia –twierdzi Mariusz Czerwiński z zarządu Telemedycyna Silvermedia.

Swoją szansę na rozwój w tym segmencie dostrzegły również firmy informatyczne, które coraz mocniej wchodzą w branżę medyczną, pomagając w oferowaniu zdalnych usług, również w sektorze publicznym. Przykład? Niedawno szpital w Suwałkach nawiązał współpracę z Comarchem. W ramach projektu krakowska firma przekazała urządzenia telemedyczne, przenośne aparaty diagnostyczne oraz aparaty do monitoringu EKG.

Z kolei rzeszowskie Asseco Poland i koncern Microsoft podpisały porozumienie, na mocy którego rozszerzą współpracę w dziedzinie telemedycyny. Chodzi przede wszystkim o wykorzystanie aplikacji Skype for Business w zintegrowanym systemie obsługi szpitali. Dzięki temu ponad połowa placówek w Polsce będzie mogła wykorzystać nowoczesne techniki komunikacyjne, które są przydatne w telekonsultacjach.

Medyczna turystyka

Nowe trendy na rynku usług medycznych to szansa zarówno dla największych sieci, jak i mniejszych graczy, którzy znaleźli dla siebie ciekawe nisze. Przykładem może być firma Nestmedic. – Postanowiliśmy połączyć w jednym urządzeniu Pregnabit funkcje tradycyjnego KTG oraz zdalną usługę analizy, łatwość obsługi i zaawansowaną technologię. Do tego dodaliśmy mobilność, czyli to, czego oczekują przyszli rodzice – mówi Patrycja Wizińska-Socha, szefowa Nestmedic. Dodaje, że wartość globalnego rynku tzw. digital health jest dziś szacowana na 80 mld dolarów, a do 2020 roku ma wzrosnąć do ponad 200 mld dolarów. – Czeka nas zatem dużo zmian, z pewnością już dziś można powiedzieć, że będą one pozytywne zarówno dla pacjentów i ich lekarzy, jak również dla producentów rozwiązań telemedycznych – uważa.

Postępująca globalizacja przejawia się również w tzw. turystyce medycznej. Rozwija się ona w Europie Środkowo-Wschodniej w tempie dwucyfrowym. Do Polski już teraz przyjeżdża rocznie niemal 400 tys. pacjentów, zarówno z krajów zachodnich, jak i wschodnich – podaje PwC. We wszystkich starzejących się społeczeństwach rośnie popyt na usługi opieki długoterminowej. Polska może stać się zagłębiem dla emerytów Europy. Liczba osób powyżej 65. roku życia wzrośnie w Polsce ciągu najbliższych 20 lat o ok. 3 mln, do 8,5 mln.

Zdrowotne komplikacje

Paweł Borowski, partner, szef Praktyki Przemysłu Farmaceutycznego i Ochrony Zdrowia kancelarii Kochański Zięba i Partnerzy

Jakie są prognozy rozwoju prywatnej ochrony zdrowia w Polsce? Skupmy się na przykładzie specjalistycznych placówek leczenia niepłodności w związku ze zmianami regulacji prawnych.

Prywatna służba zdrowia jest jednym z najszybciej rozwijających się sektorów gospodarki. Raport PMR z 2015 r. przewidywał, że ten rynek będzie rósł w średniorocznym tempie ok. 7 proc. do 2020 r. Prognozy opierały się m.in. na ogólnej poprawie sytuacji ekonomicznej pacjentów. Jednak na dynamikę rozwoju rynku mają również wpływ zmiany w polityce zdrowotnej oraz w przepisach prawnych, których zaszło wiele w ciągu 2016 r. Brak spójnej strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia oraz nieprzewidywalność działań legislacyjnych może zniechęcać inwestorów i osłabić pozycję prywatnej ochrony zdrowia w Polsce. W trudnej sytuacji znalazły się m.in. kliniki leczenia niepłodności za pomocą zabiegu in vitro.

W czerwcu zakończył się rządowy program jego finansowania ze środków publicznych. Brało w nim udział 30 podmiotów leczniczych, wiele z nich to placówki prywatne. Ministerstwo Zdrowia rocznie przeznaczało na ten cel 90 mln zł. Ponieważ koszty pojedynczego zabiegu wahają się pomiędzy 6 a 15 tys. zł, wiele par bez dofinansowania nie zdecydowałoby się na jego przeprowadzenie. Dlatego prywatne kliniki specjalizujące się w leczeniu niepłodności metodą in vitro mogą stracić wielu pacjentów i środki na kontynuację swojej działalności.

Jednak na tym nie koniec zmian. We wrześniu 2016 r. w Sejmie trwały prace nad projektem ustawy, która mogłaby w praktyce ograniczyć skuteczność leczenia in vitro do 5–6 proc. Projekt zakładał, że w przypadku zapłodnienia pozaustrojowego dopuszcza się zapłodnienie nie więcej niż jednej żeńskiej komórki rozrodczej, podczas gdy do tej pory liczba ta wynosiła sześć. Z projektu ostatecznie się wycofano, ale niepokój dotyczący przyszłości wyspecjalizowanych klinik pozostał.

Rozwiązaniem problemów miała się okazać samorządowa inicjatywa dofinansowania zabiegów in vitro, co wprowadzono m.in. w Częstochowie, Sosnowcu czy Łodzi. Ale kilka dni temu pojawił projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych z zapisem o wiążącej opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji na temat wdrażania takich programów samorządowych. To może utrudniać powstanie kolejnych programów.

Rozpatrując wpływ zmian w regulacjach prawnych na rynek prywatnej opieki zdrowotnej, widzimy, że nie tylko kliniki leczenia niepłodności znajdą się w niekorzystnej sytuacji. Kontrowersje budzi planowana przez ministra zdrowia reforma zakładająca stworzenie wyspecjalizowanych sieci szpitali. Dostosowanie do tych zmian będzie wymagało dużych nakładów finansowych, a banki z powodu niepewności co do całego systemu ochrony zdrowia niechętnie współpracują z sektorem prywatnym. Mimo to miejmy nadzieję, że prognozy z 2015 r. się sprawdzą i wciąż będziemy obserwować dynamiczny rozwój rynku prywatnej opieki medycznej, a obecne problemy okażą się chwilowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA