fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Amber Gold

Afera Amber Gold: Parabank płacił autami

Marcin P. odpowiada m.in. za oszukanie 19 tys. osób na ponad 850 mln zł
Reporter, Andrzej Iwańczuk
Kłopoty współpracowników Marcina P. – zarzuty prania pieniędzy m.in. dla byłego adwokata szefa Amber Gold.

Trzy osoby – dyrektor linii OLT Express, oszust innego parabanku, oraz adwokat Marcina P. usłyszeli ostatnio zarzuty prania brudnych pieniędzy pochodzących z lokat klientów Amber Gold – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Pechowe BMW

Łódzka Prokuratura Regionalna bada, co się stało z milionami wyprowadzanymi z Amber Gold – i czyni ustalenia, które odsłaniają nieco kulisy wypływu środków.

9 listopada postawiła zarzuty najbliższemu współpracownikowi Marcina P. – gdańskiemu adwokatowi Łukaszowi D. Takie same usłyszeli Jarosław F., były dyrektor zarządzający OLT Express – linii lotniczych kupionych za pieniądze z parabanku, i Andrzej K. – twórca słynnej piramidy finansowej Finroyal, który przyjął na rachunek swojej brytyjskiej spółki FRL Capital Ltd. pieniądze z Amber Gold.

Czym się naraził adwokat?

Chodzi o luksusowe BMW X5, które mecenas D. przejął od Amber Gold za ok. 150 tys. zł (według szacunków miało kosztować co najmniej drugie tyle). Auto miało miało być formą zapłaty za szkolenie zarządu Amber Gold, które przeprowadził mecenas. Ale – według prokuratury – szkolenie było fikcyjne. Ostatecznie adwokat stracił auto – przekazał je syndykowi, a ten wystawił wóz na licytację. Podobny zarzut, za użytkowanie luksusowego pojazdu należącego do Amber Gold, usłyszał Jarosław F.

– Przestępstwa popełnione przez podejrzanych miały polegać na przyjęciu od spółki Amber Gold do użytkowania samochodów osobowych marki BMW, a następnie zawarciu umów, na mocy których doszło do wzajemnego potrącenia ze spółką roszczeń z tytułu niewykonanych na jej rzecz usług, w sposób umożliwiający podejrzanym ich dalsze użytkowanie bez zapłaty za nie – twierdzi prokuratura.

Przelew na 1,2 mln zł

Za co innego zarzutów doczekał się (także w tym miesiącu) Andrzej K. – twórca słynnej piramidy finansowej Finroyal, w której swoje pieniądze utopiło wielu klientów. Co łączy K. ze sprawą Amber Gold?

Jak ustaliła łódzka pokuratura, Andrzej K. przyjął na rachunek swojej brytyjskiej spółki FRL Capital Ltd. łącznie 1,2 mln zł należących właśnie do Amber Gold.

Zdaniem śledczych była to pozorowana transakcja zakupu udziałów spółki przez Amber Gold. – Między spółkami nie zawarto żadnej umowy nabycia udziałów oraz brak było jakiejkolwiek innej podstawy prawnej lub faktycznej do dokonania przelewu – odpowiada nam prok. Krzysztof Bukowiecki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi. – Kwota uzyskanych przez Andrzeja K. stanowiła znaczną korzyść majątkową – zaznacza prokurator.

O sprawie było głośno już w 2012 r., po upadku Amber Gold. Z ówczesnych analiz ABW wynikało, że spółka Amber Gold planowała przejąć Finroyal (w innym – warszawskim śledztwie Andrzej K. jest oskarżony o prowadzenie działalności bez zezwolenia i oszukanie 1,7 tys. klientów).

Mecenas zaprzecza

Mec. Łukasz D. pracował w spółkach grupy Amber Gold od początku, m.in. był członkiem rady nadzorczej spółki OLT Express Regional. Ale jego znajomość z Marcinem P. zaczęła się dużo wcześniej, już w 2006 r. To mecenas D. wyciągnął P. z więzienia w Słupsku, składając wnioski o przerwy w karze. Skutecznie – Marcin P. za kraty nie wrócił i rozpoczął biznesową działalność z Amber Gold.

Łukasz D. nigdy nie został przesłuchany ani przez ABW, ani prokuraturę, bo po upadku spółki został obrońcą Marcina P., a później jego żony, i korzystał z tajemnicy obrońcy. Nie udało się to nawet sejmowej komisji ds. Amber Gold, która ukarała go grzywną za odmowę zeznań.

W imieniu Łukasza D. wypowiedziała się mec. Anna Żurawska, jego obrońca (jest też obrońcą Katarzyny P., wiceprezes Amber Gold). „Mój klient nie przyznał się do zarzuconego mu czynu, złożył wyjaśnienia. Zarzut nie opiera się na żadnych rzeczywistych podstawach. Jest wręcz absurdalny" – odpisuje nam mec. Żurawska.

Prokuratura Regionalna w Łodzi bada przepływy finansowe z Amber Gold i spółek lotniczych OLT, do których Marcin P. wyprowadził aż 350 mln z 660 mln zł należących do klientów lokujących w złocie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA