„Ślubuję uroczyście w swej pracy adwokata przyczyniać się ze wszystkich sił do ochrony praw i wolności obywatelskich oraz umacniania porządku prawnego RP" – to fragmenty ślubowania, jakie składają polscy adwokaci.
Czytaj także: Adwokatom kandydującym do Sądu Najwyższego grożą dyscyplinarki
Czy ci spośród nich, którzy zdecydowali się kandydować do Sądu Najwyższego, złamali to przyrzeczenie?
W ocenie mecenasa Marcina Smoczyńskiego tak. Dlatego zdecydował się złożyć wniosek o wszczęcie postępowań dyscyplinarnych wobec kolegów z warszawskiej palestry.
Smoczyński wskazuje m.in., że sposób procedowania nowelizacji ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz Sądzie Najwyższym, na podstawie których jest prowadzona rekrutacja do SN, świadczy o instrumentalnym traktowaniu prawa. W świetle konstytucji jest to nie do przyjęcia i adwokaci ślubujący dbanie o porządek prawny nie powinni tego firmować i wykorzystywać.
Czytaj także: Jest oficjalna lista kandydatów do Sądu Najwyższego
Logiki w jego rozumowaniu nie odmawia dziekan krakowskich adwokatów.
– Samo w sobie kandydowanie do Sądu Najwyższego nie jest deliktem dyscyplinarnym. Sytuacja dziś jest jednak specyficzna i wszczęcie postępowania wyjaśniającego byłoby uzasadnione – uważa adwokat Paweł Gieras, dziekan ORA w Krakowie.
W jego ocenie trzeba bowiem poznać motywację osób kandydujących.
– Być może jest ona zbieżna z motywacją niektórych sędziów, którzy zgłosili się tylko po to, by doprowadzić do zbadania nowych przepisów przez Naczelny Sąd Administracyjny – wskazuje dziekan.
Taką decyzję podjął m.in. sędzia Piotr Gąciarek, który liczy, że jego kandydatura zostanie negatywnie zaopiniowana przez KRS, a on odwoła się do sądu administracyjnego. Chłodnym okiem na sprawę patrzy zaś adwokat Radosław Baszuk.
– W ostatnich dniach wszyscy wymachują dyscyplinarnymi pałkami. Stowarzyszenie sędziowskie Iustitia grozi kandydatom-sędziom, Ministerstwo Sprawiedliwości krzyczy, że będzie pociągać do odpowiedzialności sędziów Sądu Najwyższego w związku z wystąpieniem do Trybunału Sprawiedliwości UE, a teraz adwokaci chcą dyscyplinarek dla swych kolegów. Pytanie, czy ma to jakiś sens – komentuje adwokat Radosław Baszuk
I chociaż – jak mówi – jednoznacznie negatywnie ocenia decyzję kolegów o kandydowaniu, to podstaw do dyscyplinarek nie widzi.
– Stoję na stanowisku wynikającym z wyroku Sądu Najwyższego z 2012 r., że zachowanie zgodne z upoważnieniem zawartym w przepisie ustawy nie może stanowić deliktu dyscyplinarnego. Choćby jednocześnie stanowiło naruszenie norm etycznych – mówi Baszuk.
Opinia
Katarzyna Gajowniczek -Pruszyńska, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
Ocena postawy osób zgłaszających swój akces do SN na pierwszy rzut oka jawi się jako legitymizowanie łamania konstytucji i zawłaszczania przez władzę wykonawczą obszaru zarezerwowanego przez zasadę trójpodziału władzy dla sądów, w tym wypadku Sądu Najwyższego. Niemniej decyzje o zmianie ścieżki zawodowej adwokatów różnie są oceniane w spolaryzowanym środowisku, w szczególności zasadność prowadzenia postępowań dyscyplinarnych. Problem ten pojawiał się już przy ocenie postaw adwokatów parlamentarzystów głosujących za przyjęciem niekonstytucyjnych ustaw. Być może należy dokonać oceny tych decyzji w sposób zindywidualizowany, również biorąc pod uwagę pobudki, o których wprost mówią niektórzy kandydujący sędziowie.