Stany Zjednoczone są największym producentem energii jądrowej na świecie, odpowiadającym za około 30 proc. światowej produkcji energii elektrycznej wytwarzanej w elektrowniach jądrowych. Reaktory jądrowe w kraju wyprodukowały 816 TWh w 2024 r., co stanowi 18 proc. całkowitej produkcji energii elektrycznej. Ostatni, najnowocześniejszy blok, Vogtle 3, został podłączony do sieci w kwietniu 2023 r., a blok 4 – w marcu 2024 r., choć z kilkuletnim opóźnieniem.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

USA biją dziś rekordy w produkcji energii. Nigdy w historii nie wytwarzały jej tak dużo

Rosnące z roku na rok zapotrzebowanie na energię stało się katalizatorem planów powrotu USA na ścieżkę rozwoju nowej floty reaktorów. Problem polega na tym, że po latach stagnacji trudno będzie na nowo rozruszać ten sektor, który był chlubą amerykańskiego przemysłu. Dlatego w 2025 r. amerykańska administracja wyznaczyła sobie cel, by do 2050 r. czterokrotnie zwiększyć moc elektrowni jądrowych w USA (do 400 GWe) i w niedalekiej przyszłości wdrożyć nowe technologie jądrowe.

Gaz był tańszy. Atom czekał na impuls

Rozwój energetyki jądrowej w USA wyraźnie osłabł po awarii w elektrowni Three Mile Island w 1979 r. Wiele planów i projektów zostało anulowanych lub zawieszonych, a przemysł budowy elektrowni jądrowych przez dwie dekady pogrążył się w stagnacji. Mimo to energetyka jądrowa odgrywa kluczową rolę w dostarczaniu energii elektrycznej w całym kraju – amerykańskie elektrownie działają w 28 stanach. Utrzymujące się od około 2010 r. niskie ceny gazu ziemnego hamowały plany rozwoju nowych mocy jądrowych. Przełom w renesansie energetyki jądrowej był stopniowy. W sierpniu 2022 r. Izba Reprezentantów USA uchwaliła ustawę o zmniejszeniu inflacji (Inflation Reduction Act), którą pod koniec tego samego miesiąca podpisał prezydent Joe Biden. Przepisy ustawy dotyczące energii przewidują wsparcie dla istniejącego i nowego rozwoju energetyki jądrowej poprzez zachęty inwestycyjne i podatkowe zarówno dla dużych elektrowni jądrowych, jak i nowszych, mniejszych, zaawansowanych reaktorów. Z kolei w maju 2025 r. prezydent USA Donald Trump podpisał serię rozporządzeń wykonawczych mających na celu pobudzenie rozwoju branży.

Czytaj więcej

Donald Trump ogłasza „rekord wszech czasów” w cieśninie Ormuz

Maj ubiegłego roku okazał się symboliczny, ponieważ wówczas prezydent Trump podpisał serię dekretów wykonawczych zatytułowanych „Wzmocnienie bazy przemysłu jądrowego, reforma testów reaktorów jądrowych w Departamencie Energii” oraz „Zarządzenie reformy Komisji Regulacji Jądrowych”, których celem jest „przywrócenie Stanom Zjednoczonym pozycji światowego lidera w dziedzinie energetyki jądrowej”. Dekrety zakładają zwiększenie mocy ze 100 GWe do 400 GWe do 2050 r., w tym priorytetowe traktowanie przez Departament Energii (DOE) współpracy „z sektorem energetyki jądrowej w celu ułatwienia zwiększenia mocy istniejących reaktorów jądrowych o 5 GW” oraz przygotowania do 2030 r. projektów budowy 10 nowych dużych reaktorów. W marcu 2026 r. DOE uruchomił program UPRISE (Utility Power Reactor Incremental Scaling Effort), a Biuro Finansowania Dominacji Energetycznej (Office of Energy Dominance Financing) oferuje finansowanie do 80 proc. kosztów projektów modernizacji.

W efekcie tych dekretów w październiku 2025 r. rząd USA ogłosił strategiczne partnerstwo o wartości 80 mld dol. z Westinghouse Electric Company i jej właścicielami, Brookfield Asset Management oraz Cameco Corporation, w celu rozmieszczenia floty reaktorów AP1000 i AP300 w całych Stanach Zjednoczonych. Partnerstwo obejmuje finansowanie i ułatwione uzyskiwanie pozwoleń.

Duże bloki są drogie. SMR-y mają być tańszą odpowiedzią

Te plany wydają się bardzo ambitne, choćby ze względu na koszty oraz tańsze alternatywy, jakimi wciąż jest gaz. Jak wskazuje amerykańska agencja energetyczna (EIA), to właśnie wysokie koszty inwestycyjne oraz długotrwałe procesy licencyjne i zatwierdzające ograniczyły rozwój energetyki jądrowej. Wiele firm opracowuje jednak nowe projekty małych reaktorów modułowych (SMR), mające na celu obniżenie kosztów inwestycyjnych i zwiększenie elastyczności lokalizacji, co stanowi wyzwanie dla tradycyjnej energetyki jądrowej.

Czytaj więcej

Mapa drogowa dla polskiego atomu gotowa. Resort energii podał liczbę elektrowni

Moc wytwórcza elektrowni jądrowych na dużą skalę zazwyczaj waha się od 550 megawatów (MW) do 1500 MW na blok. SMR-y mają moc około 300 MW. Główne komponenty SMR-ów to modułowe, montowane fabrycznie części, wysyłane na plac budowy elektrowni w celu instalacji, co może skrócić czas budowy. Mikroreaktory, będące podgrupą SMR-ów, mają zazwyczaj moc 20 MW lub mniejszą i mogą działać jako część sieci elektroenergetycznej, niezależnie od niej lub jako część mikrosieci.

Jak wskazuje EIA, oprócz dostarczania energii elektrycznej do sieci elektroenergetycznej, SMR-y i mikroreaktory mogłyby zasilać zastosowania, w których duże elektrownie nie są potrzebne, lub lokalizacje pozbawione infrastruktury do obsługi dużych jednostek. SMR-y są rozważane jako źródło zasilania dla sztucznej inteligencji, centrów danych lub innej działalności przemysłowej, w przypadku której inwestorzy mogą nie chcieć lub nie potrzebować podłączania się do sieci. Mogłyby również obsługiwać odległe obszary i społeczności o wysokich kosztach przesyłu i dystrybucji.

Sieć nie nadąża za AI. Atom ma zasilić centra danych

Renesans amerykańskiego atomu może rozpocząć się dzięki gigantom technologicznym. Od 2023 r. największe światowe firmy technologiczne poczyniły szereg inwestycji w energetykę jądrową w Stanach Zjednoczonych, zarówno w drodze umów zakupu energii, jak i bezpośrednich inwestycji. Pierwszy umowy na dostawy energii z elektrowni jądrowych podpisał Microsoft, w tym ze słynnej Three Mile Island 1, która może zostać na nowo uruchomiona – rosnący popyt na energię zwiększa szanse na realizację takich planów. Także Google podpisał umowy na zakup energii z wielu małych reaktorów modułowych, a dalej poszła Meta. To był jednak dopiero wstęp: od 2025 r. giganci technologiczni zaczęli podpisywać porozumienia dotyczące już partnerstw w budowie nowych bloków jądrowych. Na początku 2026 r. Meta zgodziła się sfinansować wdrożenie dwóch prędkich reaktorów sodowych TerraPower Natrium (2x345 MWe), których dostawa ma rozpocząć się w 2032 r. Przełomowy dla wspieranego przez Billa Gatesa projektu okazał się marzec 2026 r., kiedy Amerykańska Komisja Regulacji Jądrowych wydała pierwsze od dekady zezwolenie na prace nad projektem TerraPower. W rozwój atomu zaangażował się także Jeff Bezos, właściciel Amazona oraz Peter Thiel, współzałożyciel PayPala.

Westinghouse potrzebuje doświadczeń. Polska może je dostarczyć

Jednocześnie gra o wznowienie prac nad dużym atomem w USA jest warta świeczki. Westinghouse Electric Company opublikował w marcu raport firmy PricewaterhouseCoopers LLC (PwC), przedstawiający wpływ ekonomiczny wdrożenia floty dziesięciu reaktorów modułowych AP1000 w Stanach Zjednoczonych. Według badań faza budowy dziesięciu jednostek AP1000 może wygenerować ponad 92,8 mld dol. PKB USA i tworzyć 44,3 tys. wysoko płatnych miejsc pracy rocznie przez 13 lat. Po uruchomieniu, flota dziesięciu jednostek wygenerowałaby dodatkowo 1,03 bln dol. PKB w ciągu 80-letniej fazy eksploatacji, tworząc 22,5 tys. miejsc pracy rocznie.

Języczkiem uwagi może okazać się tu Polska. Dla Westinghouse projekt budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce może być bowiem dowodem na sprawczość operacyjną firmy w realizacji projektu jądrowego w terminie i w budżecie, co mogłoby odmienić jej wizerunek po opóźnieniach przy projekcie Vogtle 3 i 4 w USA. Westinghouse oraz Polskie Elektrownie Jądrowe prowadzą zaawansowane rozmowy dotyczące podpisania finalnej umowy na budowę elektrowni jądrowej. Budowa w Polsce miałaby rozpocząć się w 2028 r.