USA są jednym z największych producentów i eksporterów energii na świecie. W 2024 roku eksport produktów energetycznych – w tym ropy naftowej, skroplonego gazu ziemnego (LNG), węgla i technologii paliw jądrowych – był wart 320 mld dol. Wbrew nadziejom niektórych polityków węgiel będzie jednak schodził ze sceny amerykańskiej energetyki, a OZE w coraz większym stopniu będzie zasilać amerykańską gospodarkę. Także energetyka jądrowa ma ponownie wzrosnąć, choć to zajmie lata. Głównym motorem wzrostu amerykańskiej gospodarki pozostaje rewolucja łupkowa sprzed 20 lat – to właśnie nowe technologie przywróciły USA na tron światowego potentata energetycznego.

Reklama
Reklama
Ceny ropy naftowej (stan na 22 czerwca)

Ceny ropy naftowej (stan na 22 czerwca)

Foto: PAP

Amerykanie jeszcze nigdy nie produkowali tyle energii

Jeśli patrzeć tylko na wielkość zużycia energii, amerykańska gospodarka rośnie z każdym rokiem. Dane amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) wskazują, że produkcja energii elektrycznej wzrosła w 2025 r. o 2,8 proc. w porównaniu z poziomem z 2024 r. To absolutny rekord w historii USA, patrząc na dane EIA, która monitoruje rynek energii od 1949 r.

107 kwadrylionów

Tyle (w brytyjskich jednostkach termincznych - BTU) wynosiła produkcja energii w USA w 2025 roku

Co ciekawe, ten wzrost kontrastuje z tendencją stabilnej produkcji energii elektrycznej między połową pierwszej dekady XXI wieku a początkiem lat dwudziestych. Prawdziwy boom na elektryfikację gospodarki rozpoczął się w tym wieku. Produkcja netto jest związana z zapotrzebowaniem na energię elektryczną, a znaczna część ostatniego wzrostu zapotrzebowania pochodzi z sektora komercyjnego, w tym centrów danych oraz z sektora przemysłowego.

Z kolei całkowita produkcja energii w USA wzrosła do nowego rekordu – 107 kwadrylionów brytyjskich jednostek termicznych (BTU) w 2025 r., co stanowi wzrost o 3,4 proc. w porównaniu z poprzednim rekordem ustanowionym w 2024 r. Całkowita produkcja była napędzana rekordowo wysokim poziomem produkcji gazu ziemnego i ropy naftowej. Był to czwarty rok z rzędu, w którym USA ustanowiły rekord całkowitej produkcji energii.

Gaz ziemny jest największym źródłem krajowej produkcji energii w USA od 2011 r., a Stany Zjednoczone są od tego roku największym producentem gazu ziemnego na świecie. To właśnie gaz jako paliwo mniej emisyjne niż węgiel, odpowiada za 40 proc. produkcji energii elektrycznej.

Czytaj więcej

„WSJ”: Dzięki kontroli nad ropą z Wenezueli Donald Trump chce obniżyć cenę surowca

Produkcja ropy naftowej również osiągnęła rekordowy poziom 13,6 mln baryłek dziennie w 2025 r. i wzrosła o 3 proc., czyli o 350 tys. baryłek dziennie, w porównaniu z poprzednim rekordem ustanowionym w 2024 r. Większość tego wzrostu miała miejsce w regionie permskim, w zachodnim Teksasie i południowo-wschodnim Nowym Meksyku, gdzie technologie szczelinowania hydraulicznego pozwoliły na nowo ożywić produkcję. Ropa naftowa stanowiła 26 proc. krajowej produkcji energii, a USA pozostały największym producentem ropy naftowej na świecie.

Rośnie nawet produkcja energii odnawialnej. Wzrosła ona w 2025 r. o 3 proc., osiągając nowy rekord – piąty rok z rzędu. Zarówno energia słoneczna, jak i wiatrowa ustanowiły rekordy produkcji. OZE odpowiada już za 25 proc. produkcji energii w USA.

Także energetyka węglowa odnotowała wzrost o 1 proc. Sektor ten odpowiada za ok. 17 proc. produkcji energii, choć w kolejnych latach ma spadać w tempie 1–2 proc. rocznie.

Czytaj więcej

Kolejny eksporter po ZEA może opuścić OPEC. Chce pompować więcej ropy

EIA prognozuje, że zużycie energii elektrycznej w USA ponownie wzrośnie w 2026 r. o 1 proc., a w 2027 r. o 3 proc. Wzrost ten oznaczałby pierwszy od 2007 r. przypadek, gdy zapotrzebowanie na energię elektryczną rośnie przez cztery lata z rzędu, a także najsilniejszy czteroletni okres wzrostu od 2000 r. Czynnikiem napędzającym ten wzrost jest rosnące zapotrzebowanie ze strony dużych centrów danych.

„Produkcja energii w USA utrzymuje się na wysokim poziomie, a oczekuje się, że wydobycie gazu ziemnego wzrośnie w tym roku do prawie 109 mld stóp sześciennych dziennie” – powiedział Tristan Abbey, administrator Amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA), w komunikacie prasowym agencji prognozującym ceny na ten rok. Jak prognozuje, eksport skroplonego gazu ziemnego ze Stanów Zjednoczonych wzrośnie, a zapotrzebowanie na energię elektryczną będzie rosło do 2027 r.

Donald Trump stawia na węgiel. OZE i tak rośnie

Wbrew obecnej polityce Donalda Trumpa, produkcja energii z OZE w USA rośnie. W ciągu ostatnich 20 lat energia elektryczna pochodząca z elektrowni wiatrowych i słonecznych na skalę przemysłową wzrosła do 17 proc. łącznego udziału w produkcji, w porównaniu z niecałym 1 proc. w 2005 r.

Ten trend przyspiesza, bo jak wynika z danych think tanku Ember, w maju 2026 r. energia słoneczna wyprzedziła produkcję węgla w amerykańskim miksie energetycznym po raz pierwszy w historii, zgodnie z oficjalnymi miesięcznymi i wstępnymi danymi. Energia słoneczna dostarczyła rekordowe 12,8 proc. energii elektrycznej w USA, podczas gdy węgiel spadł do 12,2 proc., co stanowi czwarty najniższy miesięczny udział w historii. Udział węgla w miksie energetycznym USA zmniejszył się w ciągu ostatnich pięciu lat niemal o połowę, spadając z 19,7 proc. w maju 2021 r. do 12,2 proc. w maju 2026 r.

Energia wiatrowa i słoneczna są uważane za niestabilne źródła energii elektrycznej, co oznacza, że wytwarzają prąd tylko wtedy, gdy dostępne są odpowiednie zasoby (wiatr lub słońce), w przeciwieństwie do elektrowni dyspozycyjnych na węgiel, gaz czy energetykę atomową. Dlatego OZE musi być bilansowane i wspierane przez konwencjonalne źródła energii.

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział ratowanie sektora węglowego w USA. Z jednej strony to próba podtrzymania poparcia części elektoratu, z drugiej – chęć utrzymania sektora, który wciąż, obok gazu, stabilizuje amerykańską energetykę. Trump ogłosił w czerwcu plan zainwestowania 700 mln dol. w ożywienie amerykańskiego przemysłu węglowego, a większość nowych funduszy ma pochodzić z uprawnień nadanych prezydentowi w czasie wojny.

Aby sfinansować tę inicjatywę, powołał się na Ustawę o produkcji obronnej – akt z czasów zimnej wojny, który przyznaje prezydentowi szerokie uprawnienia w zakresie wspierania gałęzi przemysłu uznanych za kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego.

„Dzięki inwestycji o wartości 700 mln dolarów, którą dziś ogłaszam, ochronimy 14 elektrowni węglowych i 42 kopalnie węgla, co stanowi ogromną liczbę, a także zbudujemy dwie nowe elektrownie węglowe i jeden ogromny nowy terminal eksportowy” – powiedział Trump. Jak jednak pokazują prognozy EIA, te działania mogą jedynie spowolnić tempo odchodzenia od węgla. Rolę tego paliwa przejmuje obecnie gaz, który jako paliwo mniej emisyjne i coraz tańsze staje się ekonomicznie lepszym rozwiązaniem dla przemysłu.

Tę tendencję widać po danych. Stany Zjednoczone są największym konsumentem gazu ziemnego, zużywając około 90 mld stóp sześciennych dziennie, co stanowi ponad 20 proc. światowego zapotrzebowania na gaz. W ciągu ostatniej dekady popyt na gaz ziemny w USA rósł o prawie 5 proc. rocznie. Wzrost ten zbiegł się ze wspominaną rewolucją łupkową, która doprowadziła do znacznego wzrostu podaży gazu w USA – w czasie, gdy temat dekarbonizacji nabierał na znaczeniu. To z kolei spowodowało spadek udziału węgla w miksie energetycznym po osiągnięciu szczytu w 2007 r.

Popyt na gaz rośnie. USA zarabiają na eksporcie

Tak wysoki popyt na gaz przekłada się także na duży wzrost zapotrzebowania ze strony przemysłu eksportowego, w tym LNG (Liquefied Natural Gas).

Jak wyliczają eksperci ING w raporcie „Rozwój eksportu LNG z USA zwiększy popyt na gaz ziemny”, zapotrzebowanie na gaz w USA może wzrosnąć nawet o 20 mld stóp sześciennych dziennie do 2030 r., co odpowiada 19 proc. amerykańskiej produkcji gazu. Wzrost ten w dużej mierze będzie napędzany zwiększonym eksportem LNG. Już teraz USA są największym eksporterem LNG na świecie – jak wynika z danych ośrodka analitycznego LSEG, w 2025 r. sprzedały 111 mln ton tego paliwa, czyli prawie o 20 mln ton więcej niż najbliższy rywal, Katar, i prawie o 23 mln ton więcej niż rok wcześniej. Obecny rok przyniesie zapewne kolejne rekordy, ponieważ po wstrzymaniu eksportu LNG z Kataru w wyniku wojny na Bliskim Wschodzie popyt na amerykańskie LNG jeszcze wzrósł.

Czytaj więcej

Połowa magazynów gazu w UE jest pusta. Zimą może zabraknąć surowca

Przemysł eksportu LNG jest obecnie trzecim co do wielkości źródłem popytu na gaz ziemny w USA. Analitycy ING wskazują, że sektor ten odpowiada za około 11 proc. całkowitego krajowego popytu na gaz przeznaczony na eksport. Stany Zjednoczone zwiększyły moce eksportowe LNG o około 12,7 mld stóp sześciennych dziennie między 2016 a 2024 r., a do 2030 r. branża planuje zwiększyć je o kolejne 13,3 mld stóp sześciennych dziennie.

Jak czytamy w raporcie „Nowy przemysł w USA na rozdrożu: badanie wpływu LNG w USA” agencji S&P Global, LNG stał się ważnym przemysłem w USA w ciągu niecałej dekady i uczynił kraj wiodącym dostawcą na świecie. Według danych tej agencji, na koniec 2024 r. eksport LNG zapewniał już ponad 270 tys. miejsc pracy rocznie w USA i generował ponad 400 mld dol. PKB oraz ponad 800 mld dol. całkowitych przychodów dla krajowych przedsiębiorstw od momentu rozpoczęcia eksportu w 2016 r.

Amerykańska gospodarka nadal będzie rozwijać się pod znakiem gazu i ropy – niewiadomą pozostaje jedynie energetyka jądrowa. W ostatnich kilkunastu latach Amerykanie wstrzymali tempo budowy nowych reaktorów. Teraz ambitne plany mają zarówno duzi gracze, jak Westinghouse, jak i prywatny biznes, który stawia jednak na tzw. małe reaktory jądrowe.