– Z niecierpliwością czekamy na negocjacje. Myślę, że będą pozytywne – powiedział Vance reporterom na lotnisku w bazie Andrews pod Waszyngtonem przed odlotem do Islamabadu. – Jak powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych, jeśli Irańczycy są skłonni negocjować w dobrej wierze, z pewnością jesteśmy gotowi wyciągnąć do nich otwartą dłoń – mówił Vance. – Jeśli spróbują nas wykorzystać, przekonają się, że zespół negocjacyjny nie jest zbyt otwarty – zaznaczył. 

 – Prezydent dał nam dość jasne wytyczne. Zobaczymy, jak to będzie – dodał.

Czytaj więcej

Tajne rozmowy i groźba zagłady. Jak Iran i Trump doszli do rozejmu

Tymczasem przewodniczący parlamentu Iranu Mohammad Bagher Ghalibaf stwierdził, że negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi nie mogą się rozpocząć, dopóki nie zostaną spełnione dwa kluczowe warunki: wprowadzenie zawieszenia broni w Libanie i uwolnienie zamrożonych irańskich aktywów.

Negocjacje w Pakistanie. Kto w składzie delegacji USA?

Vance stoi na czele delegacji, która ma w sobotę przeprowadzić pierwszą rundę rozmów z przedstawicielami Iranu. W rozmowach uczestniczyć będą także specjalny wysłannik ds. misji pokojowych Steve Witkoff oraz zięć prezydenta Jared Kushner, którzy prowadzili rozmowy z Iranem przed wojną.

Jak podaje Reuters, powołujący się na kilka źródeł znających kulisy przygotowań do rozmów, na to, by to właśnie J. D. Vance przewodniczył amerykańskiej delegacji miał naciskać Teheran. Iran uważa Vance'a za jedną z najbardziej antywojennych postaci w otoczeniu prezydenta Donalda Trumpa – oświadczył w rozmowie z agencją jeden z rozmówców. Ta reputacja sprawiła, że – zdaniem Teheranu – Vance będzie zabiegał o zawarcie umowy w dobrej wierze.

Z kolei urzędnik Białego Domu powiedział, że decyzja o wysłaniu Vance'a do Pakistanu na rozmowy była wyłącznie decyzją Donalda Trumpa i że to prezydent podejmie ostateczną decyzję co do akceptowalnych warunków porozumienia.

Stawka jest wysoka zarówno dla Iranu i administracji Trumpa, która dąży do zakończenia wojny na siedem miesięcy przed wyborami uzupełniającymi w listopadzie.

Do Vance'a dołączy zięć Trumpa, Jared Kushner, oraz specjalny wysłannik USA Steve Witkoff. Irańscy przywódcy nie ufają im obu po tym, jak poprzednie rozmowy, w których uczestniczyli, zakończyły się niepowodzeniem, co doprowadziło do ataków USA – twierdzą źródła.

Delegacja ze strony Iranu

Iran reprezentować mają przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf i szef MSZ Abbas Aragczi. W rozmowach uczestniczyć mają także przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Głównym mediatorem jest Pakistan, przy możliwym udziale Kataru i Arabii Saudyjskiej.

Czytaj więcej

Negocjacje USA z Iranem w Pakistanie. Dwa problemy: Ormuz i Liban

Strony przystąpią do rozmów z rozbieżnymi stanowiskami. Teheran domaga się m.in. wycofania sił USA z regionu, zniesienia sankcji, odszkodowań wojennych, utrzymania prawa do wzbogacania uranu oraz objęcia Libanu rozejmem. Z kolei Waszyngton oczekuje otwarcia Cieśniny Ormuz, rezygnacji przez Teheran z wysoko wzbogaconego uranu i zakończenia wsparcia dla proirańskich grup zbrojnych, takich jak Hezbollah czy jemeńscy Huti.

Jednym z głównych punktów spornych pozostają działania wojenne w Libanie – Iran uznaje je za część porozumienia, czemu sprzeciwiają się USA i Izrael. Kontrowersje budzi też postulat Iranu dotyczący kontroli i opłat za przepływ statków przez Ormuz.

Czytaj więcej

Cieśnina Ormuz znów zamknięta

Cieśnina Ormuz nadal niedrożna

W trzecim dniu rozejmu uzgodnionego przez USA i Iran po niemal sześciu tygodniach walk statki nadal nie przepływają przez cieśninę Ormuz, a Izrael kontynuuje ataki w Libanie. 

We wtorek Stany Zjednoczone i Iran uzgodniły dwutygodniowe zawieszenie broni, ale sytuacja w cieśninie Ormuz pozostaje napięta. Przed wybuchem wojny przepływało tam dziennie 120-140 statków, a obecnie liczba przepływających jednostek nie przekracza kilku dziennie. 

Czytaj więcej

„Przez Iran przetaczały się armie, które ulegały iranizacji”. Ekspert tłumaczy, dlaczego USA się nie udało

W Zatoce Perskiej wciąż znajduje się ponad 600 statków, w tym 325 tankowców, które nie mogą opuścić regionu z powodu faktycznej blokady Ormuzu – poinformował magazyn „Gulf News” ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Armatorzy wstrzymują kolejne rejsy w obawie przed minami, które mogły zostać rozmieszczone w Ormuzie przez Iran.

Ruch statków w Cieśninie Ormuz (stan na 9 kwietnia, godzina 10.00)

Ruch statków w Cieśninie Ormuz (stan na 9 kwietnia, godzina 10.00)

Foto: PAP

Teheran wprowadził też obowiązek uzyskiwania zgody irańskiej armii na przepłynięcie Cieśniny Ormuz. Według niepotwierdzonych oficjalnie doniesień Iran pobiera myto od armatorów w wysokości co najmniej 1 dol. za baryłkę (to oznacza około 2 mln dol. za jeden tankowiec). 

Początkowo Teheran zgodził się na otwarcie cieśniny, ale kilka godzin po wejściu w życie rozejmu z USA ogłosił ponowne jej zamknięcie w reakcji na izraelskie naloty w Libanie. Strony różnią się w ocenie zakresu porozumienia – USA i Izrael twierdzą, że nie obejmuje ono Libanu, natomiast Iran uznaje działania tam za naruszenie umowy i podstawę do blokady szlaku.