Na problemy techniczne, które pojawiły się w elektronicznych dokumentach tworzonych przez ratowników medycznych w trakcie wyjazdów do pacjenta, zwrócił uwagę Tomasz Zieliński, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie i specjalista medycyny rodzinnej. Zaznaczył on, że elektroniczna karta medycznych czynności ratunkowych to bardzo potrzebne rozwiązanie, na które środowisko czekało od lat.

– W praktyce wciąż są jednak istotne elementy, które trzeba w niej poprawić. Podam przykład: miałem pacjentkę, do której pogotowie przyjechało dwukrotnie; została wówczas wypełniona elektroniczna karta. Kiedy pacjentka przyszła do mnie na wizytę, zajrzałem do wersji elektronicznej, w której wpisano również podane leki. Wyglądało to jednak w ten sposób, że przy nazwie widniał znak zapytania, którego nie było na wydruku. Okazało się, że system nie widzi jakiegoś znaku i w jedno miejsce wstawia znak zapytania – opisuje lekarz w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

CeZ informuje, że problem ten jest znany i zaraz po jego identyfikacji rozpoczęły się prace nad jego wyeliminowaniem. – (…) prawdopodobna przyczyna obserwowanego zjawiska identyfikowana jest po stronie systemów obsługujących generowanie pliku PDF, utrzymywanych przez Krajowe Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego. Obecnie trwają prace nad szybką aktualizacją systemu. Nie uzyskaliśmy jeszcze informacji, kiedy ten proces zostanie zakończony – informuje Tomasz Kulas, rzecznik prasowy CeZ.

Czytaj więcej: Tajemniczy znak zapytania może wprowadzać w błąd. Nowe karty „od ratowników” do poprawy

Czytaj więcej

Do tych zgłoszeń karetki wyjeżdżają najczęściej. Ratownicy apelują do pacjentów