Badania: Amantadyna nieskuteczna na COVID-19. „Nasz Dziennik”: Szykanują dr. Bodnara

W przypadku leczenia szpitalnego pacjentów z COVID-19 nie ma różnicy pomiędzy tymi, którzy przyjmowali placebo, a tymi, którzy stosowali amantadynę - wynika z badania polskich naukowców. - Wiemy, że amantadyna działa, nie mam żadnej wątpliwości - upiera się przypisujący ją pacjentom dr Włodzimierz Bodnar.

Publikacja: 15.02.2022 17:42

Dr Włodzimierz Bodnar na sympozjum „Oblicza pandemii”, zorganizowanym w Toruniu przez należącą do fu

Dr Włodzimierz Bodnar na sympozjum „Oblicza pandemii”, zorganizowanym w Toruniu przez należącą do fundacji „Lux Veritatis” Akademię Kultury Społecznej i Medialnej

Foto: PAP/Tytus Żmijewski

- Wyniki wskazują, że w przypadku leczenia szpitalnego pacjentów z COVID-19 nie ma różnicy pomiędzy tymi, którzy przyjmowali placebo, a tymi, którzy stosowali amantadynę. Zwróciłem się do prezesa Agencji Badań Medycznych o zaprzestanie rekrutacji pacjentów i zakończenie badania - mówił cztery dni temu na konferencji prasowej prof. Adam Barczyk ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Analiza została przeprowadzona na grupie 163 pacjentów. Przed zakończeniem badań część osób wycofała zgodę, dlatego analiza dotyczy 149 uczestników, z czego 78 otrzymało amantadynę, a 71 placebo. Testy przeprowadzono na grupie osób, które trafiły do szpitala w związku z COVID-19. Badania wykazały, że krzywe dotyczące czasu powrotu do zdrowia i liczby zgonów były niemal identyczne dla obu grup.

- W świetle tych informacji, którymi dysponuje na dzień obecny, nie ma dowodów naukowych, które potwierdzałyby skuteczność, jeżeli chodzi o leczenie amantadyną, przypadków leczenia COVID-19. Wydałem decyzję, w której uznałem, że placówka medyczna Optima z Przemyśla poprzez stosowanie u pacjentów chorych na COVID 19 amantadyny narusza zbiorowe prawo pacjentów do leczenia zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Chcę wyraźnie podkreślić, że ta decyzja obejmuje zakaz stosowania i ten zakaz obowiązuje do czasu potwierdzenia takiego postępowania w oparciu o wiarygodne i rzetelne dane naukowe. Jeżeli pojawią się badania naukowe, które potwierdzałyby, że jednak amantadyna byłaby skuteczna w leczeniu chorych pacjentów na COVID-19, wówczas niezwłocznie na nowo wszczęlibyśmy takie postępowanie - mówił w zeszłym tygodniu Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.

Czytaj więcej

Amantadyna w leczeniu COVID-19. Ministerstwo Zdrowia publikuje wyniki badań

„Nasz Dziennik”, należący do medialnego imperium o. Tadeusza Rydzyka, w poniedziałek na pierwszej stronie opublikował czołówkowy artykuł pod tytułem „Szykany za leczenie”. W rozmowie z gazetą Anna Maria Siarkowska, posłanka PiS, znana z walki z „sanitaryzmem”, oceniła decyzję Chmielowca jako „niezrozumiałą i kuriozalną”, przekonując, że „nie znamy ostatecznych badań nad amantadyną”.

Siarkowska stwierdziła, że badania, na podstawie których Rzecznik Praw Pacjenta podjął decyzję ws. przychodni dr. Bodnara, dotyczyły pacjentów w stanie średnim, a sam lekarz „wyraźnie mówił o tym, że kluczowe w leczeniu amantadyną są pierwsze dni. I wtedy jej działanie – ukierunkowane na powstrzymanie namnażania się wirusa – jest najbardziej skuteczne”.

Jeszcze w 2020 roku dr Bodnar przekonywał, że dzięki amantadynie „w ciągu 48 godzin można ustabilizować co najmniej 99 proc. ciężkich przypadków w Polsce przebywających obecnie w leczeniu szpitalnym, a po tym okresie następuje okres kilkudniowego zdrowienia”. W marcu zeszłego roku w Polsat News opowiadał, że zgłaszają się do niego chorzy w stanie lekkim, średnim, ciężkim i bardzo ciężkim, a przypadki, w których leczenie domowe nie jest już możliwe, zdarzają się mu 1-2 razy dziennie. -  Przyjąłem osobiście grubo ponad 3 tys. osób z COVID-19 - informował. Ile z nich wyzdrowiało? - Powiem inaczej: ile nie jest zdrowych? Garstka- odparł wówczas.

Czytaj więcej

Prof. Gut: Amantadyna? To, że coś nie wywołuje negatywnych skutków, nie znaczy, że działa

Dr Bodnar, również cytowany w „Naszym Dzienniku”, zapowiedział złożenie odwołania od decyzji Rzecznika Praw Pacjenta i ocenił, że podjęte wobec niego działania stanowią pewną formę szykan. Jego zdaniem nie da się wykazać klinicznie różnic statystycznych w badaniu leku na grupie 149 pacjentów. Zakwestionował też „wartość naukową” badania prowadzonego na mocy umów z Agencją Badań Medycznych przez Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie i Górnośląskie Centrum Medyczne im. prof. Leszka Gieca w Katowicach.

- Prawie milion osób leczyło się amantadyną w Polsce. Wiemy, że amantadyna działa, nie mam żadnej wątpliwości - ocenił na koniec dr Bodnar, który w styczniu był jednym z prelegentów kontrowersyjnego sympozjum „Oblicza pandemii”, zorganizowanego w Toruniu przez należącą do fundacji „Lux Veritatis” Akademię Kultury Społecznej i Medialnej. Prelegentami na konferencji były niemal wyłącznie osoby kwestionujące sens szczepień, podważające zasadność wprowadzania obostrzeń czy promujące amantadynę.

- Wyniki wskazują, że w przypadku leczenia szpitalnego pacjentów z COVID-19 nie ma różnicy pomiędzy tymi, którzy przyjmowali placebo, a tymi, którzy stosowali amantadynę. Zwróciłem się do prezesa Agencji Badań Medycznych o zaprzestanie rekrutacji pacjentów i zakończenie badania - mówił cztery dni temu na konferencji prasowej prof. Adam Barczyk ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Analiza została przeprowadzona na grupie 163 pacjentów. Przed zakończeniem badań część osób wycofała zgodę, dlatego analiza dotyczy 149 uczestników, z czego 78 otrzymało amantadynę, a 71 placebo. Testy przeprowadzono na grupie osób, które trafiły do szpitala w związku z COVID-19. Badania wykazały, że krzywe dotyczące czasu powrotu do zdrowia i liczby zgonów były niemal identyczne dla obu grup.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Zdrowie
Bieg po nowe życie
Zdrowie
Raka będzie można wykryć na siedem lat przed diagnozą?
Zdrowie
Bieg po Nowe Życie
Zdrowie
Choroby zakaźne wracają do Polski. Jakie znaczenie mają dziś szczepienia?
Zdrowie
Peru: Liczba ofiar tropikalnej choroby potroiła się. "Jesteśmy w krytycznej sytuacji"
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy