Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie dotyczące działania na szkodę należącej do Nowińskiej i posła Janusza Palikota spółki Jabłonna SA oraz złożenia przez polityka nieprawdziwych oświadczeń majątkowych toczy się od dwóch lat. A od kilku miesięcy tkwi w martwym punkcie.
Prokuratorzy czekają na efekty międzynarodowej pomocy prawnej, która ma wyjaśnić, czy Palikot lokował wspólny majątek w spółkach mających siedziby w rajach podatkowych. Na tych transakcjach Nowińska miała stracić kilkadziesiąt milionów złotych.
Śledczy uznali, że to długotrwała procedura, która uniemożliwia dalsze prowadzenie postępowania, dlatego w listopadzie ubiegłego roku śledztwo zostało zawieszone. – Wykonano już wszystkie zaplanowane i możliwe do wykonania w kraju czynności procesowe – wyjaśnia Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Inne zdanie ma Nowińska: – Nie zabezpieczono kluczowych dowodów, np. nie sprawdzono – o co wnosiłam – przepływów finansowych w polskich bankach między spółkami powiązanymi z moim byłym mężem.
Adwokat Nowińskiej zaskarżył decyzję o zawieszeniu śledztwa. Na początku lutego sąd uwzględnił zażalenie.
„Zwrócenie się przez prokuratora w trybie międzynarodowej pomocy prawnej o udzielenie informacji dotyczących spółek i fundacji, w których Janusz Palikot mógł ewentualnie ulokować majątek, nie stoi na przeszkodzie prowadzeniu postępowania i przeprowadzaniu czynności dowodowych” – napisał w uzasadnieniu.
Na razie nie wiadomo, czym zajmie się teraz prokuratura. – Sąd nie wskazał, co jeszcze należy zbadać – mówi Martyniuk.
Według Nowińskiej to dowód na bezczynność śledczych. Dlatego rozważa złożenie wniosku o zmianę prokuratora prowadzącego sprawę.