Co najmniej 5 mln Polaków wymiguje się od obowiązku wnoszenia opłat za wywóz śmieci. Dziś trudno ich ukarać. Tam, gdzie funkcjonuje straż miejska (gminna), ma to się zmienić.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pracuje nad projektem nowelizacji w tej sprawie. Propozycję chwalą straż miejska, miasta i eksperci.

Nowa kara

Chodzi o projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie wykroczeń, które uprawnia strażników straży gminnych do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego. Przewiduje on, że strażnik miejski (gminny) będzie mógł nałożyć mandat do 500 zł na osobę, która nie złożyła deklaracji śmieciowej (na jej podstawie ustala się wysokość opłaty za wywóz śmieci). Taka sama kara czeka tego, kto podał nieprawdę w tej deklaracji, np. zobowiązał się segregować odpady, a tego nie robi, albo zaniżył liczbę domowników, przez co płaci mniej za śmieci.

Strażnik będzie miał prawo ukarać mandatem osobę, która zadeklarowała, że założy kompostownik, chcąc płacić mniej za wywóz śmieci, a w rzeczywistości była to pusta obietnica albo choć ma kompostownik, to w praktyce z niego nie korzysta.

Samorządowcy uważają, że projekt idzie w dobrą stronę.

– O taki przepis zabiegamy od dawna. Dziś straż miejska, jeżeli ustali, że dana osoba nie złożyła deklaracji i nie płaci za śmieci albo nie kompostuje, co najwyżej może dać jej pouczenie. Grzywna jest zdecydowanie lepsza. Nie bez znaczenia jest również nieuchronność kary – twierdzi Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy.

Ile osób nie płaci w stolicy za śmieci?

– Nie wiemy, ale moim zdaniem dużo. Dlatego dążymy do zmiany systemu regulowania opłat za wywóz śmieci. Chcemy uzależnić ich wysokość od zużycia wody. Wtedy trudno uchylić się od płacenia za odpady – wyjaśnia Michał Olszewski. I dodaje. – Jest jeszcze jedna droga. Na osobę, która nie płaci za śmieci, można nałożyć mandat karnoskarbowy i ustalić opłatę w drodze decyzji. Ale z reguły ukarani się odwołują. Postępowanie trwa latami. Dolegliwość jest więc mała. Obecnie prowadzimy kilkadziesiąt takich postępowań – tłumaczy wiceprezydent Olszewski.

Autopromocja
SZKOLENIE ONLINE

Prawne uwarunkowania prowadzenia e‑sklepu w 2022 roku

WEŹ UDZIAŁ

Sami strażnicy miejscy widzą dobrą stronę nowych przepisów. Projekt podoba się Edycie Ćwilik ze straży miejskiej w Krakowie.

– Czekaliśmy na zmianę rozporządzenia. Dzięki niej będziemy mogli nałożyć mandat karny np. za brak deklaracji śmieciowej bez kierowania wniosku o ukaranie do sądu – tłumaczy.

W 2019 r. krakowscy strażnicy przeprowadzili 7216 kontroli nieruchomości i ujawnili 1714 wykroczeń w postaci m.in. niewłaściwego prowadzenia segregacji odpadów, braku wystarczającej liczby pojemników do ich gromadzenia oraz niezachowania czystości i porządku w altanach śmietnikowych.

– Z naszych doświadczeń wynika, że niemal 25 proc. kontrolowanych nieruchomości w mniejszym lub większym stopniu niewłaściwie gospodaruje wytwarzanymi odpadami – wyjaśnia Edyta Ćwilik.

Są też inne rozwiązania

Problem niepłacenia jest ogólnopolski. Nie wszędzie jednak straż działa. Na przykład w Markach czy Muszynie.

– Nowe przepisy nam niestety nie pomogą, szkoda. Nie mamy straży. Problem z niepłacącymi mamy za to duży. Szacujemy, że ok. 9–10 tys. osób nie płaci za odpady. Część z nich to osoby, które kupiły mieszkanie pod wynajem, a część to stali mieszkańcy. Oznacza to, że za wywóz odpadów komunalnych muszą płacić więcej inni mieszkańcy. To nie fair. Walka z takimi osobami jest trudna. Nie mamy odpowiednich narzędzi prawnych – mówi Jacek Orych, burmistrz Marek.

Tak jak w Warszawie, planuje uzależnić opłaty za wywóz śmieci od wskazań wodomierza. W Markach wdrażanie nowych zasad jest już zaawansowane.

– Uchwała została podjęta w czerwcu. Zmiany planujemy wprowadzić w sierpniu, pod warunkiem że wcześniej nie zakwestionuje ich regionalna izba obrachunowa – mówi Jacek Orych.

Na niepłacących skarży się również Jan Golba, burmistrz Muszyny.

– Około 2–3 proc. mieszkańców nie składa deklaracji i nie płaci za śmieci. Trafiają one do koszy ulicznych albo pobliskich lasów. Często są to osoby, które wynajmują mieszkania turystom lub sklepy, punkty usługowe. Staramy się z tym walczyć, ale to bardzo trudne – wyjaśnia Jan Golba

Dlaczego niektórzy nie płacą?

– Powody są dwa. Nie wszystkich stać na ponoszenie opłat. Ale niektórzy nie chcą, czyli to zwykli cwaniacy – twierdzi Leszek Świętalski, ekspert ds. odpadów.