Do zdarzenia doszło w niedzielę w budynku przy ul. Sybiraków 32 w Łomży. Służby otrzymały zgłoszenie o dziecku znajdującym się na barierce balkonu na piątym piętrze.
– Zdarzenie miało miejsce o 14.40. Sąsiedzi zobaczyli, że na piątym piętrze jednego z bloków na zewnętrznej stronie balkonu znajduje się małe dziecko – poinformowała podkomisarz Karolina Wojciekian z Komendy Miejskiej Policji w Łomży.
Czytaj więcej
Sześcioletni chłopiec z Oakland w USA potrącił rodzinnym autem 31-letnią kobietę spacerującą z psem. Poszkodowana w stanie krytycznym trafiła do sz...
Według ustaleń portalu Zero.pl czteroletnia dziewczynka przebywała sama na balkonie przez około godzinę. Następnie wspięła się na balustradę i przemieściła po niej na skrajny balkon sąsiedniego lokalu.
Sąsiedzka akcja ratunkowa w Łomży
Przechodnie i mieszkańcy podjęli próbę dostania się do mieszkania, jednak nikt nie otwierał drzwi. Równolegle pod blokiem zorganizowano akcję ratunkową.
Jak opisuje portal myLomza24, pod balkonami bloku znajduje się betonowy taras. Czterech mężczyzn wbiegło na tę przestrzeń i rozciągnęło koc bezpośrednio pod miejscem, nad którym wisiała czterolatka. Służby ratunkowe nie zdążyły przybyć na miejsce przed upadkiem dziecka.
Dziewczynka straciła oparcie i spadła z piątego piętra. Rozciągnięty koc zamortyzował uderzenie. Portal myLomza24 dodaje, że ze względu na dużą siłę upadku dziecko po uderzeniu w tkaninę wypadło na betonowe podłoże.
– Wzorowa postawa sąsiadów mieszkańców, którzy to zauważyli i złapali to dziecko w ten koc no uratowała życie najprawdopodobniej temu dziecku – podkreśla podkomisarz Karolina Wojciekian cytowana przez myLomza24.
Czytaj więcej
Ponad 360 tysięcy dzieci żyje w skrajnym ubóstwie, czyli ich podstawowe potrzeby, takie jak jedzenie czy dach nad głową, nie są spełnione. W takich...
Dziewczynka przebywa w szpitalu, matka ma usłyszeć zarzuty
Po upadku czterolatka była przytomna. Portal Zero.pl, powołując się na relacje strażaków, wskazuje, że dziecko nie posiadało widocznych obrażeń zewnętrznych. Dziewczynkę przetransportowano do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku na szczegółowe badania diagnostyczne pod kątem urazów wewnętrznych i złamań.
W trakcie zdarzenia matka dziecka spała. Jak podaje PAP, 27-letnią kobietę dobudziło dopiero głośne pukanie sąsiadów do drzwi. Badanie alkomatem wykazało u niej 0,7 promila alkoholu w organizmie.
Jak relacjonują media, rodzina była wcześniej znana dzielnicowemu, a sąsiedzi zgłaszali nieoficjalnie, że w nocy z soboty na niedzielę w lokalu odbywała się impreza. Według myLomza24, policja planuje postawić matce zarzut z art. 160 Kodeksu Karnego dotyczący narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Kobiecie grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.