Większość ofiar zginęła na miejscu, w momencie uderzenia pioruna - poinformował w rozmowie z AFP burmistrz miasta Gihemvu, w którym doszło do tragedii, Habitegeko Francois.

Do tragedii doszło w górzystym regionie graniczącym z Burundi. Piorun uderzył w kościół ok. południa, 10 marca. W momencie uderzenia pioruna w kościele odbywało się nabożeństwo.

Spośród kilkudziesięciu rannych trzy osoby są w stanie krytycznym, ale ich stan zdrowia powoli się poprawia - poinformował Francois.

Dzień wcześniej, w tym samym mieście, piorun uderzył w grupę 18 studentów, zabijając jednego z nich.

Do tragedii doszło niecałe dwa tygodnie po tym, jak w Rwandzie zamknięto 700 kościołów, które zbudowano niezgodnie z prawem budowlanym, lub które były źródłem zbyt dużego hałasu.

Lokalna gazeta "Panor Actu" zwraca uwagę, że wiele z zamkniętych kościołów nie miało piorunochronów.