Thelocal.it ostrzega, że liczba osób, które nie będą miały gdzie się podziać będzie rosła, ponieważ dopiero teraz wielu Włochów wraca do domów po obchodach święta Ferragosto, zbiegającego się z kościelnym świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
Wiadukt w Genui zawalił się na dachy domów w dzielnicy Sampierdarena znajdujące się tuż pod nim, a także na znajdujące się tam fabryki i tory kolejowe.
Czytaj także: Katastrofa w Genui. Karetki płaciły za wjazd na autostradę
Jeden z filarów zawalonego wiaduktu, który styka się z niektórymi budynkami mieszkalnymi, może zawalić się w każdym momencie - ostrzegają służby ratunkowe.
W ciągu pierwszych 24 godzin po zawaleniu się wiaduktu strażacy pomagali niektórym rodzinom zabierać rzeczy z ich mieszkań, do których nie mogą wrócić ze względu na zagrożenie zawaleniem się budynków. Ale po północy 15 sierpnia uznano, że grożący zawaleniem się filar stwarza zbyt duże zagrożenie, by ktokolwiek mógł wchodzić do budynków.
Burmistrz Genui, Marco Bucci zapowiedział, że zagrożone zawaleniem się domy będa zburzone, wraz z resztkami wiaduktu.
Osoby, które nie mają gdzie się zatrzymać, mogą tymczasowo mieszkać w ośrodku kultury w pobliskim Via Buranello i w okolicznych hotelach.
Wielu mieszkańców, którzy stracili domy, domagają się rekompensaty od spółki zarządzającej autostradami we Włoszech, co umożliwiłoby im "wrócenie do normalnego życia". - Nie jesteśmy ofiarami trzęsienia ziemi, ale żyjemy jak takie ofiary - stwierdził jeden z mieszkańców Genui w rozmowie z "Corriere della Sera".