Władze palestyńskie rządzące na Zachodnim Brzegu, polityczni rywale Hamasu, znacznie zredukowali środki trafiające do Strefy Gazy doprowadzając do pauperyzacji tamtejszych urzędników - pisze Reuters. Te działania przyczyniły się do wybuchu trwających od pół roku na granicy Izraela i Strefy Gazy protestów Palestyńczyków, domagających się zniesienia blokady tego terytorium (Izrael i Egipt utrzymują blokadę Strefy Gazy odkąd władzę przejął tam Hamas).

Według źródeł palestyńskich Katar przekaże w ciągu pół roku 90 mln dolarów Palestyńczykom w Strefie Gazy - pieniądze te mają trafić m.in. do tamtejszych urzędników.

Transfer pieniędzy odbywa się za zgodą Izraela. Izrael pozwalał w przeszłości przekazywać bogatym krajom arabskim Zatoki Perskiej pieniądze jedynie na zaaprobowane przez Tel Awiw inwestycje, albo zakup paliwa dla Strefy Gazy. Miało to przeciwdziałać trafianiu środków do Hamasu.

- Któregoś dnia nie miałem pieniędzy na jedzenie i leki dla moich dzieci - a teraz kupię im jedzenie, leki i ubrania - mówi cytowany przez Reutersa Wael Abu Assi, policjant palestyńskiej drogówki.

Rozprowadzanie środków przez Katar monitorowali obserwatorzy z tego państwa - odnotowuje Reuters.

Pieniądze mają trafić do 27 tys. palestyńskich urzędników. Hamas zatrudnia ok. 40 tys. urzędników w Strefie Gazy.