Jak czytamy w serwisie informacyjnym unian.info ataki były przeprowadzane przez "siły dowodzone przez Rosjan" (chodzi o prorosyjskich separatystów - red.).

Ukraiński wywiad podaje, że w czasie ataków zginęło trzech separatystów, a pięciu zostało rannych.

Z doniesień ukraińskiej armii wynika, że do ataków doszło w miasteczku Krasnohoriwka, a także w kilku mniejszych miejscowościach. W atakach nie używano ciężkiej broni.

"Przeciwnik użył moździerzy i ciężkich karabinów maszynowych w okolicach wiosek Taramczuk" - czytamy w komunikacie ukraińskiej armii. Ukraińscy żołnierze mieli też zostać ostrzelani z broni maszynowej niedaleko Stanicy Ługańskiej. 

"Po północy w poniedziałek kierowane przez Rosjan siły zaatakowały ukraińskie pozycje niedaleko osiedla Krymskie, używając 82-milimetrowych moździerzy. Od początku dnia ukraińska armia nie poniosła żadnych strat" - czytamy w raporcie armii.

Przed kilkoma dniami prezydent Ukrainy Petro Poroszenko alarmował, że przy granicy Ukrainy gromadzą się rosyjskie jednostki (w sile 80 tys. żołnierzy), a także czołgi i lotnictwo bojowe.