Pożar wybuchł w czwartek wieczorem w szpitalu Badim w północnej części Rio de Janeiro. Personel medyczny i krewni pacjentów w pośpiechu ewakuowali osoby z budynku.
Straż pożarna poinformowała, że ze wstępnych ustaleń wynika, że zginęło co najmniej 10 osób. Nie sprecyzowano, czy ofiarami są pacjenci czy pracownicy szpitala.
W związku z pożarem do innych placówek przeniesiono około 90 pacjentów.
Pożar został opanowany około godziny 20. Do wczesnych godzin porannych strażacy przeszukiwali obiekt, w celu odnalezienia zwłok.
- Udało mi się wydostać matkę z jej pokoju, a gdy dotarliśmy do drogi pożarowej, biegało tam wielu osób - relacjonował Carlos Otorelo, którego 93-letnia matka jest leczona na zapalenie płuc. - To było straszne, dym rozprzestrzeniał się bardzo szybko - dodał.
Kierownictwo szpitala wskazało na awarię generatora w najstarszej części kompleksu jako prawdopodobną przyczynę pożaru, ale burmistrz Rio Marcelo Crivella powiedział, że nie można wykluczyć sabotażu.
- Eksperci będą musieli sprawdzić, czy ktokolwiek był za to odpowiedzialny. Mam nadzieję, że się mylę, ale musimy sprawdzić, czy nie było sabotażu - powiedział.