Zwyciężymy! Zwyciężymy! – skandował tłum ludzi na rynku w Łowiczu. Kilka minut wcześniej prezydent Andrzej Duda zakończył swoje przemówienie, pierwsze po starcie dudabusa. Mówił, że kandyduje, by dalej była dobra współpraca między rządem a prezydentem. To będzie jeden z ważniejszych motywów kampanii, w której jednocześnie wiele rzeczy ma być jak w 2015 r. – włącznie z niemal identycznym autobusem, którym porusza się Duda. Ale jednocześnie on i jego sztab muszą przedstawić powód, dla którego wyborcy mają ponownie mu zaufać. W środę była mowa o rolnictwie, programie budowy 100 obwodnic i kontynuacji rządowych programów. Prezydent mówił, że chce dalej służyć Polsce i Polakom. – Dla mnie najważniejsze jest, by Polacy żyli godnie i spokojnie – mówił prezydent.

Nie tak samo

Autobus jest prawie taki sam, ale Polska się zmieniła od 2015 r. Zmieniło się też to, że gdy dudabus w silnej asyście wozów SOP wjeżdżał na łowicki rynek, od razu słychać było gwizdy kilkunastoosobowej grupy przeciwników z transparentami "WyPAD". I skandujących hasła dotyczące wulgarnego gestu posłanki Joanny Lichockiej. Po wiecu do skandujących wyszła szefowa kampanii, Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, by rozdać pączki. Atmosfera w porównaniu z podobnymi spotkaniami na rynkach w 2015 była bardziej napięta. Nie tylko zwolennicy przyszli na wiec prezydenta.

Łowicz to bastion PiS, miasto leży w okręgu, który powinien się zmobilizować, by prezydent wygrał wybory w maju. Obecność przeciwników Dudy dziwiła więc jego zwolenników, którzy sugerowali, że protestujący muszą być spoza miasta. W 2015 takie protesty były wyjątkiem od reguły. Teraz raczej będą regułą.

Sztabowcy Dudy też zmienili się od 2015 r. Rzecznikiem prezydenta jest weteran kampanii, Adam Bielan. Szefową kampanii została Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, która już w swojej pierwszej rozmowie z dziennikarzami musiała się tłumaczyć z wypowiedzi o potencjalnej szkodliwości wolności słowa i jej granicach, którą zaprezentowała kilkadziesiąt godzin wcześniej na antenie TVP Info i która natychmiast stała się paliwem dla opozycji.

– Nie można drugim ludziom robić krzywdy poprzez słowa, wyzwiska, gwizdy. To zupełnie co innego niż spór polityczny. Można się dzielić poglądami, można atakować poglądy drugich ludzi, ale w tym wszystkim jest ważna kultura i to miałam na myśli, mówiąc o tym, żeby uważać na to, co się mówi. Bo słowa potrafią, tak jak śpiewał Czesław Niemen, ranić jak nóż – powiedziała w trakcie kampanijnego przystanku.

Szukanie powodów

– Chciałbym panu podziękować. Mam piątkę. Gdyby nie 500+, to moja córka by nie studiowała – klip z taką rozmową prezydenta z jednym z mieszkańców Łowicza promowali intensywnie w mediach społecznościowych sztabowcy Dudy.

Gwarancja kontynuacji programów społecznych to jeden z bardziej oczywistych przyczyn, które kampania prezydenta stawia jako powód do reelekcji. Inne dotyczą nowych programów, jak ten w sprawie 100 obwodnic (Łowicz ma z niego skorzystać). Prezydent akcentował też swoje wsparcie na rolnictwa, to że rozmawiał z premierem Morawieckim o funduszach unijnych i zapowiedział też spotkanie z komisarzem ds. rolnictwa Januszem Wojciechowskim.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Zderzenie ma być w tej kampanii proste: druga kadencja prezydenta to kontynuacja tego dobrego, co było w trakcie pierwszej kadencji. I zapowiedź kolejnych programów i rozwoju. – Opozycja w naszej narracji to tylko powrót do tego, co było – mówi nam jeden z polityków PiS.

Dudabus ma odwiedzić ok. 100 miejscowości w trakcie tej kampanii. Średnio raz w tygodniu ma wyjeżdżać w kampanijną trasę. Do wyborów mają się też odbywać wydarzenia tematyczne i przedstawienie elementów programu. Jednak najbliższe dni i tygodnie to będzie też proces „ucierania" się kampanii i wewnętrznej współpracy w sztabie.

W porównaniu z 2015 r. sztab bardzo się zmienił mimo udziału w nim np. Beaty Szydło, która wtedy była szefową, a teraz odpowiada za program. Bo prostego powrotu do 2015 nie ma. Z czego nasi rozmówcy zarówno w ścisłym sztabie, jak i poza nim zdają sobie sprawę. Pytanie, czy opowieść, którą snuje teraz prezydent, będzie równie skuteczna jak ta, która zapewniła mu zwycięstwo pięć lat temu.