Na pytanie o to, kto ponosi odpowiedzialność za to, że wybory 10 maja się nie odbędą, przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości odparł, że jego zdaniem "odpowiedzialność za to ponosi polski Senat, marszałek (Tomasz) Grodzki i ta sytuacja, że przez miesiąc trwały prace nad głosowaniem korespondencyjnym".

- Ta ustawa (nowelizacja Kodeksu wyborczego umożliwiająca przeprowadzenie powszechnych wyborów korespondencyjnych - red.) mogła wejść w życie już trzy tygodnie temu - mówił Ast.

Poseł stwierdził następnie, że wydaje się, iż wobec nieprzeprowadzenia wyborów 10 maja Sąd Najwyższy uzna ich nieważność. Dodał jednak, że "Sąd Najwyższy jest organem absolutnie niezależnym", a "sędziowie podejmą taką decyzję jaką uznają za stosowną i zgodną z prawem".

Ast podkreślił, że "nie ma mowy o odwołaniu niedzielnych wyborów, ustawa o głosowaniu korespondencyjnym została przegłosowana, ale zrealizowana być nie może". - Mamy taki stan faktyczny, że wyborów być nie może - dodał.

W czwartek Sejm odrzucił uchwałę Senatu odrzucające zmiany w Kodeksie wyborczym. Dzień wcześniej Jarosław Gowin porozumiał się z Jarosławem Kaczyńskim ws. nieprzeprowadzania wyborów prezydenckich w maju.