W czasie każdych ostatnich wyborów pod hashtagiem #bazarek na Twitterze funkcjonuje nieformalna giełda wyników trwających wyborów. Aby nie zostać oskarżonym o łamanie ciszy wyborczej internauci "szyfrują" nazwiska kandydatów pod nazwami produktów spożywczych.

Na twitterowym "bazarku" w czasie II tury tegorocznych wyborów prezydenckich Rafał Trzaskowski określany był najczęściej mianem dżemu, co stanowiło nawiązanie do jednego z pytań, jakie Trzaskowski usłyszał od dziennikarza TVP w czasie kampanii wyborczej, jeszcze przed I turą; dziennikarz spytał kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta o zakup dżemu na jarmarku 15 sierpnia 2018 roku, w czasie, gdy w Warszawie odbywała się defilada wojskowa z okazji Święta Wojska Polskiego.

Z kolei Andrzej Duda najczęściej był określany mianem budyniu (tak określano go na "bazarku" już w 2015 roku - być może było to nawiązanie do opinii o Dudzie jednej z jego byłych nauczycielek, która przed poprzednimi wyborami prezydenckimi wspominając ucznia Dudę mówiła o nim "budyń waniliowy z soczkiem malinowym".

Niektórzy internauci na Twitterze na określenie obecnego prezydenta używali nazwy "cykoria" co miało być nawiązaniem do tego, że - według przeciwników Dudy i jego rywala, Rafała Trzaskowskiego - stchórzył on przed debatą prezydencką przed II turą wyborów.

Kandydaci pojawiali się we wpisach także jako "drożdżówka z dżemem" (Trzaskowski) i "drożdżówka z budyniem" (Duda). Pojawiały się także określenia "Prosecco" (Trzaskowski) i "Galicyjski Grzaniec" (Duda, nawiązanie do miejsca urodzin prezydenta). Prezydenta Dudę niektórzy w swoich wpisach określali też mianem "Suchej Krakowskiej" (znów nawiązanie do miejsca urodzin) czy "długopisu" (nawiązanie do zarzucanego prezydentowi przez jego przeciwników podpisywania wszystkich ustaw podsuniętych mu przez PiS). 

Wyborcy obu kandydatów prowadzili też w ramach "bazarku" agitację za swoimi faworytami. Najczęściej używano przy tym czasowników nawiązujących do nazwisk kandydatów. Zwolennicy Andrzeja Dudy pisali o "dudnieniu" i "zadudnieniu" w kontekście głosowania; z kolei zwolennicy Rafała Trzaskowskiego najczęściej "głosowali z trzaskiem".

Do wyrażania swoich poglądów służyło też umieszczanie przy wpisach ośmiu gwiazdek (***** ***), pod którymi ukrywa się wulgarny przekaz pod adresem partii rządzącej. Z kolei zwolennicy Andrzeja Dudy często opatrywali swoje wpisy biało-czerwoną flagą, często przeciwstawiając ją fladze Niemiec (to nawiązanie do pojawiających się m.in. na antenie TVP określeń Rafała Trzaskowskiego jako kandydata Niemiec) lub tęczowej fladze będącej symbolem środowisk LGBT (to nawiązanie do podpisania przez Trzaskowskiego karty LGBT w Warszawie).

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Do głosowania na kandydatów ze swoich środowisk politycznych zachęcali też sami politycy. Beata Mazurek ukryła imię i nazwisko Andrzeja Dudy pod biało-czerwonymi flagami, z kolei Marcin Kierwiński w swoim wpisie po głosowaniu wersalikami oznaczył pierwsze trzy litery nazwiska kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta.