– To jest spokojny pies. Całe dnie spędzał w kojcu, dopiero na noc wypuszczaliśmy go na podwórko – opowiadał śledczym mężczyzna.
Nie potrafił wyjaśnić, w jaki sposób rottweiler wydostawał się z klatki. Prokuratorzy chcą ustalić, czy boks był dobrze zabezpieczony i czy pies sam otworzył kojec. Nie wykluczają, że ktoś mógł otworzyć drzwi klatki.
Rottweiler jeszcze we wtorek został złapany i przewieziony do schroniska dla zwierząt w Wołominie.
– Musimy sprawdzić, czy nie jest chory. Wiemy, że od czterech lat nie był szczepiony przeciw wściekliźnie – mówią weterynarze. – Zachowuje się bardzo spokojnie.
Na razie nie wiadomo, jak długo zwierzak będzie na obserwacji i co się z nim stanie.