Reklama

Kto oddał komórkę żonie gangstera

Dowody w sprawie Olewnika. Telefon, z którego gangsterzy mogli dzwonić do rodziny po okup, zwrócono Katarzynie F.

Publikacja: 31.03.2009 03:56

Według naszych informacji brak dowodów rzeczowych wyszedł na jaw dopiero teraz, gdy gdańscy prokuratorzy, przygotowując się do posiedzenia sądu (odbyło się w czwartek), zrobili przegląd wszystkich przedmiotów zgromadzonych w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika.

Okazało się, że w liczącym około 400 pozycji wykazie dowodów rzeczowych nie ma m.in. jednego z telefonów. Aparat ten mógł służyć porywaczom do kontaktów z rodziną porwanego. – Telefon komórkowy zabezpieczony w domu szefa gangu z niezrozumiałych dla nas powodów został zwrócony jego żonie – potwierdza mecenas Ireneusz Wilk, jeden z pełnomocników rodziny Olewników. – Naszym celem jest wyjaśnienie zaistniałych nieprawidłowości dotyczących wydania tego dowodu rzeczowego.

Kto i kiedy oddał Katarzynie F. komórkę? Gdańska prokuratura nie odpowiedziała nam na to pytanie.

[wyimek]Na liście dowodów brakuje złotego zegarka, który mógł należeć do uprowadzonego[/wyimek]

Ze względu na to, że sprawę prowadziło kolejno kilka prokuratur w kraju, m.in. warszawska i olsztyńska, trudno wskazać osobę odpowiedzialną.

Reklama
Reklama

Z informacji „Rz” wynika, że telefon komórkowy zwrócono F. na etapie śledztwa, jeszcze zanim akt oskarżenia przeciwko porywaczom trafił do sądu w Płocku (wraz z nim do dyspozycji sądu przekazano dowody rzeczowe).

– Sąd niczego nie zwracał – twierdzi Dariusz Wysocki, przewodniczący Wydziału Karnego w płockim Sądzie Okręgowym. – Jeżeli tak się stało, byłby to pierwszy znany mi przypadek, gdy oskarżonemu zwraca się przedmiot, który służył do popełnienia przestępstwa. Jeszcze tak ważny jak telefon z kartą.

Według ustaleń „Rz” komórkę zwrócono Katarzynie F., kiedy sąd uchylił jej areszt.

Telefon to niejedyny przedmiot, którego brak na liście dowodów rzeczowych.

Policjanci, przeszukujący dom Wojciecha Franiewskiego kilka lat po porwaniu, znaleźli złoty zegarek Tissot. Taki sam w chwili uprowadzenia (w 2001 r.) miał na ręku Krzysztof Olewnik.

Żona szefa gangu twierdziła, że odnaleziony w jej domu tissot nie należał do ofiary.

Reklama
Reklama

Policjanci okazali zegarek Jackowi K. – biznesowemu wspólnikowi Krzysztofa Olewnika, dziś podejrzanemu o współudział w porwaniu. – K. twierdził, że nie jest to zegarek Krzysia, bo ten ma pęknięte szkiełko, a tamten nie był uszkodzony. I policjanci mu uwierzyli – mówi „Rz” Włodzimierz Olewnik.

[srodtytul]Siostra Krzysztofa Olewnika[/srodtytul]

– Anna i jej mąż mogli oglądać tylko zdjęcie zegarka. Twierdzili, że rozpoznali tissota porwanego. – Mnie ani córce Danucie zegarka nie pokazali – mówi Włodzimierz Olewnik. – Do dziś go nie odzyskaliśmy.

Policjant Henryk S. miał pozostawić zegarek w domu Franiewskiego.

Katarzynę F. uniewinniono z zarzutu udziału w gangu porywaczy, o co oskarżyła ją prokuratura.

O losie ok. 400 dowodów rzeczowych ze sprawy Olewnika 10 kwietnia zdecyduje płocki sąd. – Jesteśmy za tym, by wszystkie zachować – mówi mec. Bogdan Borkowski, pełnomocnik rodziny. Ten pogląd podziela gdańska prokuratura, która najpierw chciała zachować tylko kilkadziesiąt z nich.

Reklama
Reklama

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

[mail=g.zawadka@rp.pl]g.zawadka@rp.pl[/mail][/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama