– Jest trudniej niż w otwartym akwenie. Trzeba uważać na każdy ruch, żeby sprzętem nie uszkodzić szyby w akwarium i nie spłoszyć ryb. Do nurkowania w basenie po prostu trzeba się przyzwyczaić – mówi szef hipopotamiarni i rekinarium Rafał Okoński.
Na razie schodził pod wodę do rekinów. – Ale ich karmić z ręki nie będziemy. Stresują się, szybko krążą. To dla nich niedobre – mówi Okoński.
Jego pracownicy zaliczyli już próbę podwodną u hipopotamów. Bo to w tym basenie raz dziennie nurek, pielęgniarz ryb, będzie karmił amury, karpie i jazie. Poda im granulat, mięso i wszystko to, co ma intensywny zapach: małże i ośmiorniczki. – Tak, rybom słodkowodnym smakują owoce morza – tłumaczy Okoński.
Po co karmić karpie z ręki, w dodatku pod wodą i z akwalungiem?
– Po to, by basen wewnątrz pawilonu stał się atrakcyjniejszy dla zwiedzających – odpowiada Okoński. – Po karmieniu nurek czyściłby basen. Liczymy, że to się spodoba.
Nurkowanie odbywałoby się wyłącznie latem. To wtedy hipopotamy – Aniela i Hugo – spędzają większość czasu w basenie na zewnątrz pawilonu. A w hipopotamiarni w wielkim basenie wewnętrznym lenią się karpie.
Pomysł podwodnych spotkań spodobał się już pracownikom ogrodu. Olga Zbonikowska, gdy dowiedziała się o możliwości zejścia pod wodę u hipopotamów, zapisała się na kurs nurkowania. – A potem Egipt – dodaje.
Ryby pomyślnie przeszły próbę z nurkiem. Prawdopodobnie już w najbliższe sobotę i niedzielę w południe nastąpi premiera podwodnego karmienia.
[ramka][link=http://www.zyciewarszawy.pl/" "target=_blank]Życie Warszawy Online[/link][/ramka]