Gaszenie ognia potrwa najprawdopodobniej do późnego wieczora, a dogaszanie skończy się rano - informuje mazowiecka straż pożarna. Na razie nie ma informacji, by w pożarze ktoś został ranny.

Magazyn, trawiony przez ogień, ma powierzchnię ok. 10 tysięcy metrów kwadratowych. Składa się również z części biurowej, jednak w środku najprawdopodobniej nie ma ludzi. - Na razie nie ma informacji, by w pożarze ktoś został ranny - poinformował we wtorek rzecznik prasowy Komendanta Głównego PSP st. bryg. Paweł Frątczak.

Nad płonącą halą targową unoszą się gęste kłęby czarnego dymu, które widać z kilkudziesięciu kilometrów. Na miejsce przyjeżdżają kolejne zastępy straży. Nie ma zagrożenia rozprzestrzenienia się ognia na budynki mieszkalne, jednak ponieważ płoną tekstylia, dym jest toksyczny. Z tego powodu policja apeluje do okolicznych mieszkańców o szczelne zamknięcie okien i pozostanie w domach. Jednak nie wszyscy się do tych zaleceń stosują i wokół zgromadziło się wielu gapiów.

Meteorolodzy zapowiadają, że przy aktualnym kierunku wiatru, dym przemieszcza się w kierunku Mszczonowa i  Żyrardowa. Dlatego też wśród osób miejscowych nie ma paniki. Niektórzy, kiedy po raz pierwszy zobaczyli dym podejrzewali, że wydarzyła się katastrofa lotnicza, gdyż często latają tędy samoloty w kierunku lotniska im. F. Chopina.

Policja zamknęła pobliskie ulice. Na razie nie wprowadzono objazdów na drodze krajowej numer 7 Warszawa-Kraków, w pobliżu której znajduje się płonąca hala.

To kolejny pożar hal w Wólce Kosowskiej w ostatnich latach. W sierpniu 2009 roku z ogniem przez 17 godzin walczyły 42 jednostki straży pożarnej. Spłonęło ok. 100 boksów, a straty sięgnęły milionów zł. Podczas pożaru nikt nie został poszkodowany. Przyczyną wybuchu ognia było zwarcie instalacji elektrycznej.

Czytaj więcej w Życiu Warszawy Online