Korespondencja z Wilna
– To musiała być zorganizowana akcja. Nikt przy okazji nie nosi nocą farby białej i czerwonej – mówi "Rzeczpospolitej" Witold Liszkowski, wójt gminy Puńsk, na której terenie w nocy z niedzieli na poniedziałek ktoś zniszczył 28 tablic z litewskimi nazwami miejscowości oraz jeden pomnik.
Widniejące na nich napisy w języku litewskim zostały zamalowane białą i czerwoną farbą. Na pomniku pojawiły się dodatkowo symbole Falangi (Ruch Narodowo-Radykalny). Straty sięgają 10 tys. zł.
A wczoraj rano mieszkańcy wsi Bubele niedaleko Sejn zauważyli kolejny zamalowany pomnik oraz rozbitą tablicę upamiętniającą Albinasa Žukauskasa, litewskiego pisarza związanego z okolicami Puńska.
MSZ: chuligański wybryk
Na razie nie wiadomo, kto stoi za incydentem, który w specjalnym komunikacie potępiło Ministerstwo Spraw Zagranicznych, określając go jako chuligański wybryk.
– Cały czas prowadzimy czynności zmierzające do ustalenia sprawców i okoliczności, w jakich doszło do zniszczenia tablic – informuje Andrzej Baranowski, rzecznik prasowy podlaskiej policji. – Współpracujemy z ABW i Strażą Graniczną.
Śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa w Sejnach.
Trzy czwarte spośród 4,5 tys. mieszkańców gminy Puńsk to Litwini. W 2009 r. w 30 miejscowościach pojawiły się nowe dwujęzyczne tablice drogowe. Wcześniej zniszczono dwie z nich.
– Ludzie są zniesmaczeni i rozczarowani brakiem tolerancji, jakiego doświadczyli – przyznaje wójt Liszkowski.
Czy to próba zastraszenia
Według Olgierda Wojciechowskiego, przewodniczącego Stowarzyszenia Litwinów w Polsce, ostatnie wydarzenia na Podlasiu to próba zastraszenia mniejszości litewskiej. – My się boimy może nie o swoje życie, ale o byt. O to, co się stanie dalej – stwierdził Wojciechowski. Winą za napięte obecnie stosunki polsko-litewskie obarczył MSZ.
Media u naszych sąsiadów informują o antylitewskiej akcji w Polsce.
Akt wandalizmu potępił premier Litwy Andrius Kubilius.
– Poczuwam się do obowiązku kategorycznie potępić każdy przejaw rozniecania waśni narodowych tu, na Litwie. Wierzę, że władze Polski zachowają się podobnie, ponieważ to, co oglądaliśmy w telewizji w reportażu z Puńska, jest niczym innym jak rozniecaniem waśni narodowych, i to w bardzo rażący sposób – oświadczył szef litewskiego rządu.
Internauci: Polacy ukradli Suwalszczyznę
Tamtejsi internauci byli mniej dyplomatyczni. W setkach komentarzy domagają się m.in. aneksji Suwalszczyzny, nazywając ją historyczną ziemią litewską zagrabioną przez Polskę. "Polacy ukradli nam Suwalszczyznę", "Polska okupowała nasze tereny, a teraz niszczy ich litewskie nazewnictwo" – grzmią.
Nasilenie się antypolskich nastrojów na Litwie wywołało też niepokój ćwierćmilionowej polskiej mniejszości.
Michał Mackiewicz, prezes Związku Polaków, największej polskiej organizacji na Litwie, uważa, że akt bezprawia w Puńsku zaszkodzi polskiej mniejszości na Litwie, która od blisko 20 lat walczy o prawo do używania polskich nazw ulic i miejscowości na Wileńszczyźnie.
– W Polsce mniejszości narodowe, w tym litewska, od lat mają zagwarantowane prawo do używania dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości i ulic. Tak być powinno w cywilizowanym świecie – powiedział Mackiewicz "Kurierowi Wileńskiemu", polskiemu dziennikowi na Litwie. – Polacy na Litwie, niestety, muszą wciąż walczyć o takie prawa i płacą grzywny za dwujęzyczne tablice. Wydarzenia w Puńsku nie tylko są bezprawne, ale też szkodzą sprawie polskiej na Wileńszczyźnie.