Giertych zwrócił uwagę, że osób, które głosowały na Trzaskowskiego i Hołownię w I turze jest więcej niż tych głosujących na Andrzeja Dudę.

Na pytanie dlaczego pojawił się na wieczorze wyborczym Szymona Hołowni Giertych odparł, że "zaproszono go do sztabu ponieważ był jedną z nielicznych osób wypowiadających się w przestrzeni publicznej, którzy popierali Hołownię w kampanii wyborczej uznając, iż należy poprzeć tę osobę, która ma największe szanse pokonać Andrzeja Dudę".

- Nie jestem członkiem sztabu Hołowni. Byłem tam po prostu gościem - zaznaczył.

Giertych dodał, że przed I turą popierał Hołownię, a obecnie popiera Rafała Trzaskowskiego, który wszedł do II tury i zmierzy się w niej z Andrzejem Dudą.

Zdaniem byłego wicepremiera wybory wygra ten kandydat, który zdobędzie głosy Konfederacji. - Mam nadzieję, że ci, którzy glosowali na mojego byłego kolegę partyjnego, Krzysztofa Bosaka, zagłosują w II turze na Rafała Trzaskowskiego - stwierdził. Jego zdaniem wszyscy wyborcy Konfederacji powinni zagłosować w II turze przeciwko "budowie autorytarnego państwa".

- W najbardziej podstawowym interesie ugrupowania, jakim jest Konfederacja, jest niedopuszczenie do domknięcia systemu politycznego w Polsce. Jeśli Duda wygra, PiS będzie miał wszelkie narzędzia nawet do tego, by zlikwidować Konfederację. Nie mam złudzeń, że Kaczyński wprowadzi rządy autorytarne. Jeśli Konfederacja chce istnieć, to w jej interesie jest niedopuszczenie do wyboru Andrzeja Dudy - stwierdził Giertych.

Były wicepremier ocenił też, że elektoraty PiS-u i Konfederacji znacząco się różnią. - Elektorat PiS-u jest autorytarny i socjalny, elektoratowi Konfederacji, który jest wolnościowy, jest z nim nie po drodze.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

- Gdyby wygrał Rafał Trzaskowski szybko doszłoby do dekompozycji PiS-u i wówczas Krzysztof Bosak i jego ugrupowanie ma szansę stać się nową prawicą. Jeśli Duda przegra wybory prezydenckie, ugrupowanie Bosaka może w kolejnych wyborach dostać 20 procent - ocenił Giertych.