Kukiz we wpisie na swoim oficjalnym profilu na Facebooku zastanawia się "czy jest sens iść na te wybory".

"Dla mnie pojawi się on jedynie wówczas, jeśli jeden z kandydatów zobowiąże się do złożenia projektów ustaw odpartyjniających Państwo - choćby poprzez wprowadzenie instytucji weta ludowego czy obligatoryjności wykonania przez władzę wyniku referendum krajowego" - pisze lider Kukiz'15, poseł Koalicji Polskiej.

Przed I turą Kukiz popierał kandydaturę prezesa PSL, Władysława Kosiniaka-Kamysza. Kosiniak-Kamysz postulował m.in. wzmocnienie instytucji referendum, czego od dawna domaga się Kukiz.

"Zawsze mówiłem, że nieważne kto, z jakiej partii i o jakim światopoglądzie będzie dążył do wprowadzenia takich zmian. Niestety, jak do tej pory żaden z kandydatów nawet słówka w tym temacie nie piśnie" - ubolewa Kukiz.

"Jeśli więc w ciągu najbliższych dni nic się w tej kwestii nie zmieni - w dniu wyborów zostanę w domu" - dodaje.

Władysław Kosiniak-Kamysz, kandydat Koalicji Polskiej w wyborach, uzyskał 28 czerwca 2,36 proc. głosów. Kosiniak-Kamysz nie wyraził jak dotąd oficjalnie poparcia dla żadnego z kandydatów startujących w II turze.

Sam Kukiz startował w wyborach prezydenckich w 2015 roku. Uzyskał wówczas trzeci wynik - otrzymał 20,8 proc. oddanych głosów.