Wyniki badania exit poll wskazują, że minimalne zwycięstwo w II turze wyborów prezydenckich odniósł prezydent Andrzej Duda, który uzyskał 50,4 proc. wskazań. IPSOS, który przeprowadził badanie podkreśla jednak, że różnica między kandydatami jest zbyt mała, by wskazać zwycięzcę wyborów prezydenckich.

Tuż po ogłoszeniu wyniku badania exit poll prezydent Andrzej Duda zaprosił Rafała Trzaskowskiego do Pałacu Prezydenckiego na godzinę 23. Podanie sobie ręki przez prezydenta i jego rywala miało symbolicznie zakończyć kampanię wyborczą.

Komorowski komentując to zaproszenie uznał, iż "prezydent wykazał się brakiem dobrego wychowania".

- Jak można zapraszać kogoś, kto nie wiadomo w jakim charakterze ma przyjechać? - pytał Komorowski dodając, że niegrzeczne było wskazywanie Trzaskowskiemu konkretnej godziny, o której ma stawić się w Pałacu bez skonsultowania tego z samym Trzaskowskim.

- Dziwi mnie pewność siebie prezydenta Dudy, który najwyraźniej się spieszy, by ogłosić własny sukces. Dziwię się, że prezydent postanowił nie poczekać, tak jakby chciał przyklepać sukces, który absolutnie nie jest sukcesem pewnym - mówił Komorowski.

Komorowski mówił też, wspominając swoją debatę z Andrzejem Dudą przed wyborami w 2015 roku, gdy ówczesny kandydat PiS na prezydenta postawił przed Bronisławem Komorowskim proproczyk PO, wskazując na polityczną afiliację ówczesnego prezydenta, że "Duda chyba dlatego uciekał przed debatami z Rafałem Trzaskowskim, bo było pewne, że Trzaskowski spróbuje postawić przed nim zdjęcie Kaczyńskiego".

- Każdy głos na prezydenta był głosem na kolejne pięć lat sprawowania bezpośredniej lub pośredniej władzy przez Jarosława Kaczyńskiego - dodał Komorowski.