– Boże, czego dożyliśmy! Polska i Rosja wylatują – krzyczał komentator telewizji Rossija po zakończeniu meczów w Warszawie i we Wrocławiu. – Spełnił się najbardziej nieprawdopodobny scenariusz.
Rosja nie przegrała 16 poprzednich spotkań. Po wysokim zwycięstwie nad Czechami wielu widziało w niej faworyta mistrzostw, a powtórka sprzed czterech lat (awans do półfinału) wydawała się realna.
– Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, zagraliśmy trójką w ataku, ale to na grecką obronę nie wystarczyło. Nie będę jednak obwiniał swoich piłkarzy. Taki jest futbol – przyznał Dick Advocaat, który zostawia reprezentację Rosji po dwóch latach.
W przyszłym sezonie Holender będzie prowadził PSV Eindhoven. Wiele osób oczekuje, że to nie będzie jedyna zmiana w kadrze. Jej nowa twarz ma być młodsza.
„W sobotę widzieliśmy niesławny koniec brązowego pokolenia" – napisał „Sowiecki Sport" i dodał z ironią: „Trzeba się bardzo starać, by przegrać taki mecz, z drużyną, która ma w składzie dwie gwiazdy".
Prezes rosyjskiej federacji Siergiej Fursienko uważa, że reprezentacja miałaby większe szanse na sukces w trudniejszej grupie. „Paradoksalnie, łatwiej gra się nam przeciw takim rywalom jak Niemcy czy Anglia" – powiedział portalowi sport.ru.
Kanał 1 rosyjskiej telewizji zwrócił uwagę, że tym razem na ulicach Warszawy nie doszło do żadnych bójek kibiców, a „rozczarowanie po porażkach jeszcze bardziej zbliżyło Polaków i Rosjan, którzy do domu przywiozą nie tylko gorycz po porażce, ale także wspomnienia o wspaniałych chwilach wielkiego święta futbolu".
W umęczonej kryzysem ekonomicznym Grecji po ostatnim gwizdku sędziego wybuchła euforia. „Dajcie nam teraz Merkel", „Nigdy nie wyrzucicie nas ze strefy euro" – brzmiały tytuły w greckiej prasie. Kanclerz Niemiec w stojącym na skraju bankructwa państwie – mówiąc oględnie – popularna nie jest. W meczu ćwierćfinałowym można by wyrównać rachunki krzywd.
– Bóg był z nami – powiedział po zwycięstwie nad Rosjanami trener Greków Fernando Santos. Od kiedy po mundialu w RPA zastąpił na stanowisku Otto Rehhagela, Grecja przegrała tylko dwa mecze. – Pokazaliśmy charakter. Daliśmy wszystkim trochę radości w tych ciężkich czasach.
Jedyne zmartwienie to strata Giorgosa Karagounisa. Strzelec bramki w sobotnim meczu dostał drugą żółtą kartkę w turnieju i musi pauzować.
– Zastanowimy się, czy złożyć odwołanie. Jeśli Karagounis nie będzie mógł wystąpić, znajdę dla niego zastępcę. Przecież jestem selekcjonerem – przypomina szczęśliwy Santos.
Grecja – Rosja 1:0 (1:0)
Bramka:
G. Karagounis (45+2).
Żółte kartki: G. Karagounis, J. Holebas (Grecja); A. Aniukow, J. Żyrkow, A. Dżagojew, P. Pogrebniak (Rosja).
Sędziował J. Eriksson (Szwecja). Widzów 55 614.
Grecja:
Sifakis – Torossidis, Papastathopoulos, Papadopoulos, Tzavellas – Katsouranis, Maniatis – Salpingidis (83, Ninis), Karagounis (67, Makos), Samaras – Gekas (64, Holebas).
Rosja:
Małafiejew – Aniukow (81, Izmaiłow), Bieriezucki, Ignaszewicz, Żyrkow – Szyrokow, Denisow, Głuszakow (72, Pogrebniak) – Dżagojew, Kierżakow (46, Pawliuczenko), Arszawin.