Reklama

Zwycięstwo intelektualne mojego ojca

David Friedman,ekonomista, fizyk, wykładowca jezuickiego Santa Clara University w Dolinie Krzemowej

Publikacja: 31.07.2012 23:37

Wczoraj minęło 100 lat od urodzin Miltona Friedmana. Jak syn ocenia dziedzictwo noblisty?

David Friedman:

Niektóre z jego postulatów zostały zastosowane w gospodarce, szczególnie te związane z rolą pieniądza, np. elastyczne kursy walutowe. Inne idee, jak bon edukacyjny, mający polegać na wprowadzeniu konkurencji do szkolnictwa państwowego, dopiero przebijają się do praktyki życia publicznego, nie tylko w Stanach. Jak sądzę, także jego główne przekonanie o tym, że rynek jest skuteczniejszy od państwowego planowania, jest bardziej akceptowane niż 50 lat temu. Spójrzmy na Chiny czy Indie – ojciec tam gościnnie bywał, wykładał, uczył przywódców i dzięki niemu te kraje ruszyły w długą drogę w kierunku wolnorynkowej gospodarki.

Pana ojciec był również filozofem społecznym.

Reklama
Reklama

Jego felietony w „Newsweeku" i program telewizyjny „Wolny wybór" oraz książka o tym samym tytule wywarły olbrzymi wpływ na popularyzację idei wolnego rynku. Duża część inteligencji i ludzi wykształconych wyznawała lewicowe przekonania. Ojciec w dyskusjach zmusił wielu z nich do rozważenia możliwości, iż to oni są w błędzie. Miliony ludzi były świadkami tych dyskusji i stąd poparcie dla ojca czy jego popularność, a według wielu obserwatorów także zwycięstwo intelektualne.

W domu też nauczał? Jaki był jako wychowawca?

Są dwa poglądy na wychowanie dzieci. Jeden wynika z traktowania ich jak domowych zabawek, które potrafią mówić. Drugi mówi, że należy traktować je poważnie, zdając sobie sprawę, iż nie mają zielonego pojęcia o świecie i do pewnego wieku należy to uwzględniać. Ojciec wyznawał drugi pogląd. A gdy byliśmy starsi, nie przypominam sobie sytuacji, by próbował przekonać nas do jakiegoś poglądu tylko dlatego, że on tak uważa.

Ale chyba niewiele zostawało mu czasu dla dzieci, podobno był tytanem pracy?

Ciężko pracował, bo uwielbiał swoją robotę. Ale ojciec uważał, że nie ma nic złego w tym, kiedy ludzie zarabiają na siebie, a resztę czasu spędzają na czytaniu książek, myśleniu, spotkaniach z przyjaciółmi czy innych aktywnościach, które na pozór wydają się bezproduktywne i nie są pracą.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama