Szef izraelskiego MSZ przebywa na dorocznym Forum Saban w Waszyngtonie.

Wypowiedź Liebermana stoi w wyraźniej sprzeczności z optymistyczną opinią Johna Kerry'ego, która nastąpiła zaledwie godzinę wcześniej.

- Zaufanie między stronami rozmów jest zerowe - stwierdził Lieberman, przestrzegając jednocześnie przed tworzeniem złudnego wrażenia o postępach w debatach pokojowych. Potwierdził też, że jego ocena sytuacji ostro kontrastuje z oceną sekretarza stanu USA Johna Kerry'ego, który uznał, że strony są bliżej porozumienia niż kiedykolwiek wcześniej.

Lieberman podkreślił także, że jest wdzięczny Kerry'emu za zaangażowanie w restart rozmów, gdyż jego zdaniem dialog ma zasadnicze znaczenie w zapobieganiu przemocy.

Mimo że izraelski polityk bardzo krytycznie ocenia przywódcę Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa, docenia konieczność utrzymania dialogu między stronami konfliktu, po to, by - jak twierdzi - rozsądnie nim zarządzać.

Lieberman sprzeciwił się także określaniu roli Izraela na Zachodnim Brzegu jako okupanta. - Taka definicja przeczy rzeczywistości, jako że nigdy nie istniało państwo palestyńskie - oświadczył.

Szef izraelskiego MSZ skrytykował też sposób prowadzenia dyskusji na temat polityki wobec Iranu. - Nie podobają mi się  wszystkie publiczne dyskusje na temat kwestii irańskiej -  powiedział. - Dyskutowanie na ekranach telewizorów jest według mnie niemożliwe.

Jego opinia odnosi się do rozbieżności, jakie zaistniały w kwestii irańskiej między rządami premiera Netanyahu i prezydenta Obamy. Izraelski premier ostro skrytykował politykę amerykańskiego prezydenta, który ugodę nuklearną z Iranem uważa za sukces. Oświadczył też, że umowa ta jest zła i pozwoli Iranowi zmierzać w kierunku rozwoju uzbrojenia nuklearnego.

Izraelsko-palestyńskie rozmowy zwalniają

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM