Niemalże w tym samym czasie kurdyjscy bojownicy napisali na Twitterze - Kobane News, że wyzwolili oblegane przez islamistów od ponad 120 dni, leżące przy syryjsko-tureckiej granicy miasto Kobane. Czytaj więcej

Warto przypomnieć, że islamistyczna ofensywa rozpoczęła się w czerwcu i pogrążyła północny i zachodni Irak w największym kryzysie od wycofania się amerykańskich oddziałów w 2011 roku. W sierpniu dżihadyści przesunęli się na wschód, zdobywając kontrolę nad miastem Dżalula, właśnie w prowincji Dijala, tylko 30 km od granicy z Iranem. W obronie miasta brali udział także Kurdowie.

Natomiast przełomem w walkach o Kobane było zdobycie przez kurdyjską organizację wojskową - Peshmerga - wzgórz na granicy z Turcją, strategicznie położonych względem miasta. Zapewne nie bez znaczenia było wsparcie jakie Kurdowie otrzymali z powietrza. W nalotach na IS biorą udział siły powietrzne USA, Belgii, Kanady, Danii, Francji, Holandii, Wielkiej Brytanii, a nawet Australii.

Ofensywa kurdyjskich sił zbrojnych przeciwko Państwu Islamskiego (IS) rozpoczęła się w połowie ubiegłego miesiąca i była determinowana kolejnymi samobójczymi atakami w Irbilu.

Wydaje się, że Kurdowie mogliby posuwać się dużo szybciej. Niestety ciągle nie doszło do porozumienia z Turcją. Pod koniec ubiegłego roku miał miejsce nawet incydent w związku z którym, Kurdowie oskarżali prezydenta Turcji Erdogana, że ten przymyka oczy na wykorzystywanie przez dżihadystów z IS terytorium Turcji do ataków samobójczych i snajperskich na obrońców Kobane.