„Iran wyjdzie z tej wojny silniejszy” – taką tezę głosi część „ekspertów”, w tym kontrowersyjny amerykański politolog John Mearsheimer. Konflikt jednak wciąż trwa i nie wiadomo jeszcze, jak się zakończy. Można się zgodzić, co do jednego: Iran zapłacił jak dotąd straszliwy rachunek za przetrwanie rządzącego nim, niepopularnego reżimu. Straty poniesione przez gospodarkę irańską są tak duże, że nie da się mówić o tym, że „Iran wyjdzie z tej wojny wzmocniony”.

Cena zniszczenia Iranu

W ciągu pierwszych sześciu tygodni wojny, Iran poniósł straty gospodarcze wynoszące 140-145 mld dol. - donosił izraelski dziennik „Maariv”. Wyliczenia te były oparte na źródłach jawnych, takich jak zdjęcia satelitarne zniszczonej irańskiej infrastruktury oraz zakładów przemysłowych. To bardzo dużo, gdyż MFW szacował przed wojną, że irański nominalny PKB sięgnie w tym roku 375,6 mld dol. O ile dotychczas Iran plasował się na liście największych gospodarek świata pomiędzy Egiptem i Portugalią, to po takich zniszczeniach spadłby na pozycję pomiędzy Katarem i Ukrainą.

Wstępne wyliczenia strat obliczone przez rząd irański są jeszcze wyższe. Rzeczniczka Fatemeh Mohajerani stwierdziła, że „bezpośrednie i pośrednie” straty ekonomiczne Iranu związane z wojną wynoszą co najmniej 270 mld dol. Po takich zniszczeniach Iran plasowałby się pod względem nominalnego PKB pomiędzy Luksemburgiem a Litwą.

Czytaj więcej

Miliony ofiar i miliardy strat. Jak rewolucja zniszczyła gospodarkę Iranu

„The New York Times” donosił natomiast, powołując się na anonimowych irańskich urzędników oraz ekonomistów, że wstępne szacunki strat poniesionych przez Iran wahają się od 300 mld dol. do nawet 1 bln dol. Ekonomiści stwierdzili, że ataki na największe irańskie kompleksy petrochemiczne i huty stali, które według irańskich mediów zatrudniały ponad 200 tys. osób, należały do najbardziej szkodliwych dla gospodarki i będą miały daleko idące konsekwencje. W wyniku tych uderzeń, milion ludzi może stracić pracę.

– Zaatakowaliśmy, wraz z naszymi partnerami, około 90 proc. ich fabryk broni. Każda fabryka produkująca drony kamikaze Shahed została uderzona. Każda fabryka produkująca systemy naprowadzania do tych dronów została uderzona. Ich przemysłowa baza obrony rakietowej została rozbita – ponad 80 proc. ich obiektów rakietowych zniknęło, podobnie jak zdolność do produkcji silników rakietowych na paliwo stałe. Odbudowa jakichkolwiek większych okrętów nawodnych zajmie Iranowi wiele lat, ponieważ ponad 20 obiektów produkcyjnych i montażowych marynarki wojennej zostało uszkodzonych lub zniszczonych. Prawie 80 proc. irańskiej przemysłowej bazy nuklearnej zostało trafionych, co dodatkowo osłabiło ich wysiłki zmierzające do uzyskania broni jądrowej – wyliczał 8 kwietnia generał Dan Caine, szef Połączonych Sztabów USA.

Choć Amerykanie powstrzymywali się (w odróżnieniu od Izraelczyków) od atakowania irańskiej infrastruktury naftowo-gazowej, to mogą wyrządzić jej szkody za pomocą blokady morskiej. Może ona kosztować Iran około 276 mln dol. dziennie w utraconym eksporcie oraz zakłóciłaby import o wartości 159 mln dol. dziennie. Dotychczas Iran eksportował 1,5 mln baryłek surowca dziennie. Zablokowanie tego wywozu przez Cieśninę Ormuz i przez port Jask może prowadzić do zapełnienia magazynów ropy w ciągu dwóch tygodni. Potem może dojść do zamykania odwiertów naftowych, a dłuższe przestoje mogą grozić ich degradacją (związaną choćby z dostawaniem się wód podziemnych do szybów). Analitycy szacują, że takie wymuszone zamknięcia szybów mogą zmniejszyć irańską produkcję naftową nawet o 300–500 tys. baryłek dziennie. Trump nie musi więc wydawać rozkazu zajęcia Wyspy Chark (miejsca, w którym są główne irańskie terminale naftowe), by „wziąć na zakładnika” sektor wydobywczy tego kraju. Dopiero jednak się okaże, jak bardzo amerykański prezydent jest zdeterminowany, by prowadzić blokadę.

Czytaj więcej

Wojna w Iranie grozi głodem. Nawet 363 mln ludzi zagrożonych

Śmierć pieniądza

Gospodarka Iranu już na długo przed wojną była w kiepskim stanie. Niemal co roku dochodziło tam do dużych protestów społecznych, których największą falę widzieliśmy w styczniu 2026 r. Jednym z impulsów dla tej fali gniewu było załamanie notowań narodowej waluty i związana z nim inflacja. O ile na początku 2025 r. za 1 dolara płacono 817 500 riali, to na początku 2026 r. 1 350 000 riali. 28 lutego, czyli w dniu rozpoczęcia wojny, kurs doszedł do rekordowych 1 720 500 riali, by w połowie kwietnia wynosić blisko 1 600 000 riali (to kursy „czarnorynkowe” podawane przez serwis Bonbast.com). Reżim, już po wybuchu wojny, wyemitował banknot o nominale 10 mln riali. Wypłatę pieniędzy z bankomatów poważnie ograniczono. Banki pozwalają na wycofywanie z depozytów 18-30 dolarów dziennie.

Ostatnie oficjalne dane o inflacji w Iranie są za październik. Wynosiła ona wówczas 48,6 proc. Od tego momentu pewnie znacząco przyspieszyła. Na platformie X pojawiły się filmy pokazujące długie kolejki przed piekarniami oraz doniesienia, że w kraju zaczyna brakować mąki.

Niestety do internetu trafia stosunkowo mało zdjęć i filmów pokazujących sytuację wewnątrz Iranu. Reżim zablokował bowiem internet w trakcie tłumienia fali protestów, a bezpieka poluje na tych, którzy łamią blokadę informacyjną za pomocą przemyconych terminali Starlink. W miarę swobodny dostęp do internetu mają jedynie przedstawiciele władz oraz ich propagandyści. Zniesienie tej blokady mogłoby pokazać światu wiele niewygodnych dla reżimu zdjęć i filmów oraz doprowadzić do nowej fali protestów opozycji. Reżim jest więc skłonny do zaakceptowania kosztów gospodarczych blokady internetu, które sam szacuje na 70 mln – 80 mln dol. dziennie.

Jak długo reżim byłby w stanie przetrwać przy tak mocno zniszczonej gospodarce, wykrwawionym aparacie represji oraz społeczeństwie nastawionym mocno opozycyjnie? Trudno powiedzieć. Wszak spierają się o to zapewne najtęższe umysły wśród analityków CIA i Mosadu. Mówienie jednak, że „reżim jest silniejszy niż przed wojną” jest jednak sporym nieporozumieniem.

Czytaj więcej

Inflacja galopuje w Iranie. Nowy banknot o historycznym nominale

Czas wyboru

Według doniesień serwisu Iran International, prezydent Masud Pezeszkian otrzymał niedawno raport banku centralnego ostrzegający, że inflacja w Iranie może sięgnąć 180 proc., a 2 mln ludzi może stracić pracę. Według ocen banku centralnego, odbudowa kraju mogłaby zająć 12 lat. Rekomenduje on więc zawarcie pokoju.

Upieranie się przez Iran przy kontynuowaniu wojskowego programu nuklearnego wydaje się już nie mieć sensu. Teheran mógłby również zrezygnować ze wsparcia dla Hezbollahu i Hutich. Kończyłoby to jednak projekt rozpowszechniania rewolucji islamskiej w regionie. Czy ekonomia zdoła więc wygrać z rewolucyjną ideologią, zaślepiającą irański reżim od 47 lat?

Odbudowa kraju po wojnie będzie niewątpliwie wymagała dobrej woli USA i krajów regionu. Mogą one znieść sankcje, odblokować zamrożone kapitały oraz inwestować w podnoszenie z gruzów irańskiej infrastruktury, a nawet w modernizację tamtejszego sektora naftowo-gazowego. By tak się jednak stało, irański reżim musi się zmienić i odrzucić dziedzictwo rewolucji albo zostać obalony. Jego trwanie tylko powiększa szkody w gospodarce.