Czytaj więcej:

- Panie prezydencie, nie jest pan sam - zapewnił Komorowski. Dodał, że Wałęsa jest Polsce potrzebny jako "znak rozpoznawczy w świecie". - Dlatego stoję na stanowisku, że obrona dobrego imienia Wałęsy to jest obrona dobrego imienia Polski - podkreślił.

Mówiąc o dokumentach znalezionych w domu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku, Komorowski stwierdził, że były szef SB traktował je zapewne jako "polisę ubezpieczeniową w polityce". - Jeżeli miał dokumenty dotyczące Lecha Wałęsy, to trzeba się spodziewać, że się pewnie ubezpieczał na innych kierunkach, posiadając tzw. haki. Myślę, że on mógł się zabezpieczać na kierunku PZPR-owskim, kościelnym, różnych innych - ocenił.

Komorowski stwierdził również, że Jarosław i Lech Kaczyński już współpracując z Wałęsą na początku lat 90-tych wiedzieli o jego epizodzie z SB. - Nie jestem pewien, czy nie traktowali tego jako pomysłu na polityczną smycz w stosunku do Lecha Wałęsy - dodał.

22 lutego IPN ujawnił dokumenty z archiwum Kiszczaka świadczące o współpracy Lecha Wałęsy z SB. Wśród dokumentów znajduje się m.in. zobowiązanie Wałęsy do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.