Na pytanie dlaczego do roli młodej dziennikarki zatrudnił 48-letnią Beatę Fido, Krauze odpowiada, iż rzeczywiście słyszał, ze część publiczności nie jest zadowolona z jej gry. - Taka była sytuacja. Zrobiłem zdjęcia próbne, przesłuchałem chyba pięć osób i Beata była najlepsza. I jestem z niej zadowolony - podkreśla.
Krauze zapewnia również, że na wybór Fido do roli nie miało wpływu to, że jest ona partnerką kuzyna braci Kaczyńskich Jana Marii Tomaszewskiego, który w napisach końcowych filmu wymieniany jest jako "konsultant ds. obyczajowych".
Mówiąc o samej katastrofie smoleńskiej Krauze przyznaje, że "do stycznia 2011 r., choć różne rzeczy mu się nie zgadzały, to akceptował to, co oni mówili w tych programach telewizyjnych i radiowych".
- Ale jak usłyszałem, że dowódca statku powietrznego – tak się podobno nazywa samolot, bo takiego określenia używali prokuratorzy, śledczy – mówi, że odlatują, że odchodzą, a potem zostaje samolot rozwalony na tysiące kawałków, to przestałem akceptować. Jakże to? Od zderzenia z brzozą, uderzenia w błoto, na tysiące kawałków? - pyta.