- Pewna aberracja, której jesteśmy świadkami od kilku lat, została już podniesiona do rangi polityki państwowej – mówił Kamiński. - Dla mnie mogą być tylko dwa wyjaśnienia tej całej sprawy. Albo pan Macierewicz i pan Kaczyński wierzą w broń elektromagnetyczną, w głosy z kubła i podkomisję smoleńską – i to mamy problem jako kraj, że oni w to wierzą. Albo w to nie wierzą – to wtedy też mamy problem, bo to znaczy, że oni za chwilę będą wyciągać z tego realne polityczne konsekwencje – twierdzi polityk.

Poseł Unii Europejskich Demokratów skrytykował działanie podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej.

- Ci ludzie słyszeli głosy z kubła. Jakby do mnie przyszedł do domu ktoś wymienić żarówkę, a przedtem bym wiedział, że ten człowiek słyszy głosy z kubła, to bym go do domu nie wpuścił – stwierdził obrazowo.

- Oni już dawno przekroczyli metę – metę zdrowego rozsądku. I mkną w kosmos – dodał.

Kamiński ocenia, że tezy o wybuchu na pokładzie Tupolewa oraz o świadomym błędnym naprowadzaniu przez kontrolerów z lotniska wzajemnie się wykluczają.

– Jeżeli tam była bomba na pokładzie - czysto logicznie się to staram wyjaśnić – to oznacza, że tę bombę musiał wprowadzić ktoś w Polsce. Bo samolot nie miał międzylądowania w Rosji. Nie ma innego wyjścia. Ona nie mogła przylecieć w trakcie, ani się tam zmaterializować deus ex machina. To oznacza, że w Warszawie ktoś przygotowywał ten zamach. Należy w związku z tym zakładać, na logikę, że raczej nie byli to Rosjanie – powiedział, wyjaśniając, że ci ostatni raczej nie dokonywaliby zamachu na własnym terytorium.

- To by było śmieszne, gdyby nie dotyczyło 96 osób ludzi nieżywych, którzy zginęli, nad których grobami powinniśmy się pochylić z szacunkiem, starać się oczywiście wyjaśnić co się da. Natomiast my mamy do czynienia z szaleństwem, albo z bardzo cyniczną grą – skonkludował Kamiński.

Poseł jest zdania, że pomnik Lecha Kaczyńskiego w Warszawie powinien powstać i jest to zaniedbanie poprzednich rządów. - Lech Kaczyński jest jednym z tych, którzy stworzyli nasza niepodległość – mówił, dodając, że w wyborach w 2005 roku mieli głosować na niego m.in. Jan Lityński i Tadeusz Mazowiecki. A czy był kontrowersyjny? - Nie ma niekontrowersyjnych polityków – ocenił, zaznaczając, że należy oddzielić od siebie działalność dwóch braci Kaczyńskich.