#RZECZoPOLITYCE Artymowicz: Podkomisja? Dorabiający emeryci

Pan Macierewicz lubi udawać, że członkowie podkomisji to słynni światowi naukowcy. W rzeczywistości to emigranci dorabiający do emerytury z pieniędzy polskiego podatnika - mówił dr hab. Paweł Artymowicz, astrofizyk z Uniwersytetu w Toronto

Aktualizacja: 14.04.2017 13:05 Publikacja: 14.04.2017 09:05

#RZECZoPOLITYCE Artymowicz: Podkomisja? Dorabiający emeryci

Foto: rp.pl

- W tupolewie nie doszło do wybuchu ani trotylu, ani żadnej nowej bomby, o której się dowiedziała publiczność. Wiadomo to z danych z rejestratorów, świadków i badań, również ciał ofiar - mówił  Artymowicz.

Profesor tłumaczył, że na taśmach nie słychać wybuchów, gdyż do nich nie doszło.

- Dążenie do udowodnienia, że w tupolewie nastąpił wybuch jest pozamerytoryczne - uważa Artymowicz, według którego w dowodach przedstawionych przez podkomisję smoleńską "trudno znaleźć logikę".

Artymowicz udowadniał, że wybuch bomby termobarycznej zostawiłby ślad w płucach i bębenkach ofiar, a takich śladów podczas sekcji nie stwierdzono. Wybuch, który rozsadziłby kadłub samolotu, byłby słyszalny na lotnisku, a tego nie zeznali świadkowie - mówił profesor. Tłumaczył, że błyski, które widzieli świadkowie, wynikały ze spalania resztek paliwa. - Gdyby wybuchła bomba paliwowa, bardziej niszcząca niż bomba trotylowa, byłoby to widoczne na szczątkach - zapewnił.

- Członkowie zespołu Macierewicza ekscytowali się tym, że żołnierz rosyjski wybijał kijem okno. Gdyby wybuchała bomba, to ona by je wybiła - mówił Artymowicz, według którego nie było to niszczenie dowodów, a jedynie przygotowanie do transportu wraku do hangaru.

Astrofizyk stwierdził, że dziwił go brak inicjatywy zespołu Macierewicza do  tzw.  fact finding mission - wyjazdu na miejsce katastrofy. -  Jeśli to była komisja, która miała wyjaśnić tę katastrofę, dziwne, że zespół w tym celu powołany w ciągu 6 lat nie pojechał do smoleńska i choćby nie zrobił zdjęć - mówił gość Jacka Nizinkiewicza.

Artymowicz tłumaczył, że pień brzozy, w rzeczywistości kilkutonowa kłoda, mogła złamać skrzydło samolotu, na którym blacha jest cienka.

- Najważniejsze są dowody rzeczowe. W śledztwie polskim wszystkie dowody rzeczowe zostały zebrane i opisane. Podkomisja od ponad roku miała do nich dostęp. Nie jest zadaniem podkomisji robienie disneyowskiej animacji, kreskówki. To jest wielka klęska podkomisji. Wszyscy, którzy wierzyli w zamach i którzy nie wierzyli, ufali, ze komisja przedstawi dowody, o których mówiono przez 6 lat. Nie udowodniono żadnego z nich, a wystąpiono jedynie z kolejną bajką z gatunku fantasy - mówił Artymowicz. - Wybuch bomby termobarycznej to czysta fantazja.

Paweł Artymowicz jest zdania, że wśród członków podkomisji nie ma dla niego partnerów do rozmowy - zarówno w kwestii fizyki, jak i procedur lotu. - Tam jest bodaj dwóch specjalistów od wytrzymałości materiałów, którzy nie znają się na lotnictwie. Jestem pilotem amerykańskim i kanadyjskim. Członkowie komisji nie zdają sobie sprawy z tego, jak śmieszne jest czasami to, co mówią. Większość z członków podkomisji to emigranci, nie są członkami polskich uczelni, w większości to emeryci, którzy dorabiają do emerytury z polskich podatków - argumentował gość programu.

- Podkomisja robi Polakom wodę z mózgów. To nie fair także wobec rodzin. Wmawianie, że bliscy tych rodzin zginęli w jakimś tajemniczym spisku, jest moralnie nie OK. Myślę, że pan Macierewicz nie mógł po prostu znaleźć do podkomisji nikogo innego. Wśród polskich naukowców są wybitni specjaliści, ale oni  nie chcieli z Macierewiczem współpracować - mówił Artymowicz.

Gość Jacka Nizinkiewicza przyznał, że zaangażował się w badanie katastrofy dopiero po roku, kiedy się zorientował, że to, co wie z dziedziny fizyki, może być pomocne w wyjaśnieniu katastrofy. Uważa, że to stosunek pracy decyduje o tym, że specjaliści pracujący w LOT lub innych państwowych instytucjach mają mniej lub bardziej oficjalny zakaz wypowiadania się na ten temat. -  Zapewne po mojej ostatniej wypowiedzi zostanę uznany za "eksperta PO", ale zapewniam, że jestem niezależny - mówił profesor.

 Artymowicz uznał, że winę za katastrofę ponoszą braki w wyszkoleniu polskich pilotów.

- Błąd człowieka. Ale fakt, że nie przestrzegano przepisów, był spotykany w 36. Pułku. Chciałbym, żeby podkomisja smoleńska zbadała, czy polscy piloci mieli szkolenia z rosyjskiej frazeologii podejść - jeśli nie, to brak wyszkolenia zaprowadził ich w pułapkę. Mogli rozumieć, że rosyjscy kontrolerzy zezwalają na lądowanie. Ci z kolei wydali odpowiednie polecenia - ale za późno. Popełnili również błędy, ale z punku widzenia prawnego nie można im udowodnić intencyjnego postępowania - uważa fizyk. - O tym jednak już mówiła komisja Millera.

Artymowicz uważa, że przede wszystkim lot prezydenckiego Tupolewa w ogóle nie powinien się rozpocząć - na tak źle wyposażone lotnisko i w tak złych warunkach pogodowych samolot w ogóle nie powinien startować ani na nim lądować.

- Nie wyciągnięto żadnych wniosków z katastrofy w Mirosławcu. Mówiono wówczas o "braku szczęścia". Za katastrofę winę ponoszą ci, którzy odpowiedzialni byli za szkolenie pilotów w 36. pułku - powtórzył Artymowicz.

- W tupolewie nie doszło do wybuchu ani trotylu, ani żadnej nowej bomby, o której się dowiedziała publiczność. Wiadomo to z danych z rejestratorów, świadków i badań, również ciał ofiar - mówił  Artymowicz.

Profesor tłumaczył, że na taśmach nie słychać wybuchów, gdyż do nich nie doszło.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał Promocyjny
4 letnie festiwale dla fanów elektro i rapu - musisz tam być!
Materiał Promocyjny
Naszą siłą jest różnorodność
Wydarzenia
RZECZo...: powiedzieli nam
Wydarzenia
Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę
Wydarzenia
Polscy eksporterzy podbijają kolejne rynki. Przedsiębiorco, skorzystaj ze wsparcia w ekspansji zagranicznej!
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Materiał Promocyjny
Jakie możliwości rozwoju ma Twój biznes za granicą? Poznaj krajowe programy, które wspierają rodzime marki
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży