Reklama

Znowu zapachniało rewolucją w Tunezji

Kilkuset aresztowanych,wojsko wysłane do kontroli nadmorskich kurortów i prowincjonalnych miast. Tunezyjskie władze próbują zapanować nad gwałtownymi protestami.
Demonstracja w stolicy, Tunisie

Demonstracja w stolicy, Tunisie

Foto: AFP

Wybuchły one w poniedziałek, prawie równo siedem lat po rozpoczęciu rewolucji, która doprowadziła do obalenia dyktatora Zina al-Abidina Ben Alego. Tunezja jest jedynym arabskim krajem, w którym po buntach 2011 roku można mówić o zwycięstwie demokracji. Jednak boryka się on z trudnościami gospodarczymi.

- Mamy bez wątpienia kryzys ekonomiczny, rząd musiał przyjąć oszczędnościowy budżet na 2018 rok, a to oznacza podniesienie cen i podatku VAT. I wizja pogorszenia się standardu życia i pogłębiającego się bezrobocia stała się powodem protestu - tłumaczy "Rzeczpospolitej" Ahmed Abderrauf Unajes, emerytowany dyplomata, który był szefem tunezyjskiego MSZ zaraz po obaleniu Ben Alego.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama